 |
|
Właśnie tego się bałam. Obawiałam się, że znów się zakocham i moje serce po raz kolejny zostanie rozbite na niezliczone drobinki. Proszę bardzo, mówisz i masz. Znowu moje serce wygląda jak po wojnie.
|
|
 |
|
Przeżywali zakazaną miłość, niczym Romeo i Julia. Tkwili w czymś, co tak naprawdę nigdy nie powinno nastąpić. Mieli przecież tylko się poznać, polubić, ewentualnie zaprzyjaźnić. Nie mieli się w sobie zakochiwać.
|
|
 |
|
Czerwone usta i szpilki po kolor. Krótka spódniczka i bluzka z nieziemsko wielkim dekoltem. Wylakierowane blond włosy i figura seksbomby. I nic ? Tak maleńka, nawet to nie wystarczyło by na Ciebie spojrzał, bo tak się złożyło, że pokochał właśnie mnie. Nie pomalowaną, w dresie, adidasach i z nieułożonymi włosami.
|
|
 |
|
Za bardzo go lubię, by móc go nienawidzić i za mało, by móc go kochać.
|
|
 |
|
Śmiał mi się w twarz i rozbawiony krzyczał, że podetnie sobie żyły. Nie wierzyłam w to, co się działo. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego mój przyjaciel z dnia na dzień stał się zrozpaczonym, niedoszłym samobójcą.
|
|
 |
|
Patrzył na mnie swoimi brązowymi oczami i co rusz spoglądał na swoją rękę. On sam był przerażony, a ja nie umiałam wydusić z siebie słowa. Nie wierzyłam w te rany, których miał na nadgarstkach. Nie chciałam wierzyć, że to właśnie On popełnia ten sam błąd, co kiedyś ja.
|
|
 |
|
Pojawił się wyważając drzwi do mojego życia, od progu zaczął krzyczeć o miłości i zarzekał się, że mnie kocha. Narobił niesamowitego zamieszania w moim dotychczasowo spokojnym i poukładanym życiu. Pomieszkał w moim sercu zaledwie kilka miesięcy, a następnie cichutko odszedł na paluszkach pozostawiając mnie z diametralnym bałaganem w sercu, życiu i głowie.
|
|
 |
|
Odszedł. Po prostu, bez słowa zostawił mnie samą sobie, myśląc, że dam sobie radę. Teraz cholernie brak mi jego czułych słów. Dawniej żyłam ze świadomością, że na tym świecie jest ktoś, kto mnie kocha. A teraz ? Teraz on nie żyję, wiec znów stałam się bezwartościową, nikomu nie potrzebną osobą.
|
|
 |
|
Na chwilę obecną czekam tylko na Twój gest, delikatny znak, który pozwoli mi rozkochać Cię do takiego stopnia, że nie będziesz widział poza mną świata.
|
|
 |
|
Tak bardzo Cię chcę, choć to egoizm pragnąć posiadania Cię na własność.
|
|
 |
|
Stałam przed nim roztrzęsiona, zapłakana i z potarganymi włosy. Makijaż zmyły krople deszczu, który padał gdy biegłam do jego mieszkania licząc na kilka słów, które mogłyby dodać mi otuchy. Podszedł do mnie i złapał za rękę, scałował łzy z mojego policzka a następnie spojrzał mi w oczy, jakby próbując dostrzec w nich coś, czego nikt inny nie mógłby zauważyć. Następnie szeptem skierował do mnie kilka słów, które uświadomiły mnie, że trafiłam pod dobry adres szukając pocieszenia.
|
|
|
|