 |
|
By ogrzać się troche, podkuliła kolana i przytuliła się do jego pleców. Bliżej przysunąć się już nie mogę, pomyślała rozbawiona. On wstrzymał oddech. Ostrożnie przesunęła rękę w dół i zaczęła podnosić jego koszulę, wolno, tak by nie mógł zareagować. Zdołała wyciągnąć jego koszule ze spodni i oto położyć rękę na jego rozpalonej skórze. On objął jej dłoń i pocałował. nieśmiertelni kochankowie.
|
|
 |
|
Zdążyła zrobić zaledwie parę kroków, gdy objął ją znowu. Tym razem chwycił ją mocno w ramiona. Dziewczyna poddała się bez protestu, a on całował ją, szalony, pokonany. Już nie był w stanie trzeźwo oceniać sytuacji. Nie potrafił opanować drżenia. Całował jej szyję i ramiona, próbując jednocześnie zsunąć z nich sukienkę. Przycisnął ją do ściany. Czuła tuż przy sobie całe jego ciało. Jak w gorączce, bez skrępowania rozpinała mu koszulę.Tuliła się do niego, wstrząsana spazmami. Gdy uświadomiła sobie, że jest nagi, że może dotykać jego gorącej skóry doznała zawrotu głowy. Nie była wstanie myśle, ciało wymknęło jej się spod kontroli i nie zdając sobie sprawy, z tego co robi, oddała mu się cała.
|
|
 |
|
Zdążyła zrobić zaledwie parę kroków, gdy objął ją znowu. Tym razem chwycił ją mocno w ramiona. Dziewczyna poddała się bez protestu, a on całował ją, szalony, pokonany. Już nie był w stanie trzeźwo oceniać sytuacji. Nie potrafił opanować drżenia. Całował jej szyję i ramiona, próbując jednocześnie zsunąć z nich sukienkę. Przycisnął ją do ściany. Czuła tuż przy sobie całe jego ciało. Jak w gorączce, bez skrępowania rozpinała mu koszulę.Tuliła się do niego, wstrząsana spazmami. Gdy uświadomiła sobie, że jest nagi, że może dotykać jego gorącej skóry doznała zawrotu głowy. Nie była wstanie myśle, ciało wymknęło jej się spod kontroli i nie zdając sobie sprawy, z tego co robi, oddała mu się cała.
|
|
 |
|
przesunął ręce w górę, objął mocno jej plecy, otoczył ją z największa miłością i pocałował jak należy, długo, gorąco, z pożądaniem.
|
|
 |
|
Na długo zanim jego usta dotknęły jej warg, czuła, że wszystko wokół niej wibruje. Boże, dopomóż mi, błagała w duchu. Nie pozwól, aby to szczęście mnie zadławiło, boje się, że moje serce tego nie wytrzyma, to przecież on mnie całuje, to nie może być prawda. Delikatnie jakby to było muśnięcie skrzydeł motyla, dotykał jej warg. Ona nie miała odwagi drgnąć, bała się oddychać. To było takie cudowne, ale takie kruche, jeden ruch mógł wszystko zniszczyć.
|
|
 |
|
nie przesiaduję na parapetach, nie popijam malinowej herbaty. nie płaczę nocami w poduszkę. nie znam na pamięć wiadomości od Niego. nie liczę dni od ostatniego spotkania. nie słucham naszych piosenek. ale cierpię bardziej niż możesz sobie wyobrazić. tylko że tam, w środku, gdzie nikt obcy nie ma prawa wstępu.
|
|
 |
|
próbuję zagłuszyć głosy w mojej głowie, które tak bardzo chcą się wydostać na zewnątrz. to takie skomplikowane. czuję się jak wyprana z uczuć, niezdolna do ponownej miłości, po prostu pusta. tylko Jego pomięte zdjęcie wyciska ze mnie resztkę uczuć. kroplę tęsknoty pomieszanej z żalem. zadręczam się, robię to cały czas. dlaczego ? nie wiem, może z przyzwyczajenia. po prostu taka teraz jestem. zmieniłeś mnie, Kochanie. w zimną i skrzywdzoną, tak bardzo kruchą.
|
|
 |
|
a pamiętasz u ciebie w domu? obraziłeś się na mnie za to, że dałam ci za mało masła na chleb. wtedy podeszłam do ciebie i stanęłam na palcach próbując dosięgnąć ust, ale ty byłeś dalej za wysoki. westchnęłam poirytowana i odwróciłam się. nagle ty złapałeś mnie za nadgarstek odwróciłeś do siebie i pocałowałeś namiętnie uśmiechając się i szepcząc jaka jestem słodka.
|
|
 |
|
założyłam trampki i chwytając bluzę wyszłam z domu. mijając to co zawsze, plac zabaw, rzekę, biedronkę, doszłam do sklepu, w którym zawsze kupowałam tymbarki. tym razem wzięłam wiśniowy. z butelką w ręce usiadłam na krawężniku obok placu. było widać stamtąd nasza ławkę. z trudem powstrzymałam piekące pod powiekami łzy. gdzieś na ulicy mignęła mi jakaś blondynka - mimowolnie pomyślałam o tej, która tak łatwo zastąpiła Mu mnie. obraz przed oczami od razu się zamazał. na ślepo otworzyłam tymbarka. wierzchem dłoni przetarłam oczy i przeczytałam ' On Cię kocha' . tak, właśnie tego trzeba mi było w dzień po zerwaniu.
|
|
 |
|
Mam wszystko olewać i robić swoje. Mam się nie przejmować codziennością, tylko żyć we własnym świecie. Mam pomagać ludziom, podobnym do mnie. Jestem wolna//"Pamiętnik narkomanki "
|
|
 |
|
Witam w moim świecie , gdzie wieje hardcorem, a rzeką płynie wódka
|
|
|
|