 |
|
chciałabym tylko usłyszeć, że twoje serce bije tylko dla mnie, nawet gdybyś kłamał. więcej mi nie trzeba. //sylwiaa
|
|
 |
|
nadal jesteś nadzieją na nowy dzień. //sylwiaa
|
|
 |
|
jak ja mam bez ciebie żyć.?! //sylwiaa
|
|
 |
|
nawet nie wiesz jak ciężko jest mi udawać uśmiechniętą. //sylwiaa
|
|
 |
|
tak często się gubię i wypuszczam z rąk szczęście.. //sylwiaa
|
|
 |
|
Nie będziesz
już moją muzą.
Nie natchniesz mnie
i nie zdusisz
Zdezynfekowałam świadomość
po tobie!
A teraz śpij kochanie...
Może będę twoją fantasmagorią
w twych nierealnych snach...
|
|
 |
|
Odurzona
odrealnionymi planami,
własnymi fikcjami,
okłamana sobą,
otulona własnym strachem,
za stosem niedokończonych wierszy,
połamanym nożem,
i czterema zakrwawionymi ścianami...
Jestem...
jeszcze jestem...
|
|
 |
|
Nakarmieni ciszą,
syci
samotnością,
splecieni iluzją,
stopieni egoizmem,
oszukani sobą,
siedzą...
Każde we własnym
karcerze.
i tylko łza
tak głośno kapie
informując
o swojej obecności...
|
|
 |
|
Zamknięci
w świadomości
na klucz
w hermetycznym pudełku
bez złudzeń
nie boją się klaustrofobii.
Są sami
dla siebie
największymi wrogami.
Ze swych ust spijają
słodki nektar
z kłamstw...
|
|
 |
|
Ona gaśnie.
To już ostatnie
tchnienia
tej iluzji,
tak ciche,
że prawie niesłyszalne
dla twoich barbarzyńskich uszu.
Twoje konwulsje
tak przezabawnie wyglądają,
kiedy próbujesz utrzymać się
na powierzchni,
jeszcze nie wiesz,
że na morzu twoich fikcji
utrzyma się tylko brzytwa,
lecz może ona właśnie
będzie dla ciebie
najmilszą kochaną?
|
|
 |
|
Jak dobrze,
że dzielą nas galaktyki,
lata świetlne,
przeżyte
obok siebie,
jak dobrze,
że mogę skryć się
przed
tobą
w swojej własnej
nicości
|
|
 |
|
Jestem pustką
w krainie
twojej iluzji,
małą wysepką
nienawiści
na oceanie
twojej idealnej miłości.
opowiedz mi
na dobranoc
inne do niej
zakończenie...
|
|
|
|