 |
|
Przecież to była przeszłość.
Nic więcej.
Stare fotografie.
Tamte ulice.
Tamten czas.
Tamte miejsca.
Tamto ciepło.
Śmiech i płacz.
Radość powitania
i smutek rozstania.
Przeszłość.
|
|
 |
|
Albo się płynie albo się tonie.
|
|
 |
|
Jednak gdy otwieram oczy, jestem sama. I już wiem, że czekałam za długo.
|
|
 |
|
zostań proszę ze mną kiedy spadam...
|
|
 |
|
Pale papierosa i patrze w twoje oczy myśląc że to piekło nigdy się nie skończy..."
|
|
 |
|
'Wiem że teraz masz kogoś nowego na oku
Ja dam rade poczekam i będę obserwować z boku'
|
|
 |
|
`To ta ucieszona morda, cechuje mnie forma, Szara postać w za dużych portkach.`
|
|
 |
|
Możesz iść na szczyt, albo pójść na dno.
|
|
 |
|
O czym najwięcej myślę? O uczuciach, których nigdy nie doświadczę, ludziach, których nigdy nie spotkam i marzeniach, które nigdy nie spełnię. / n
|
|
 |
|
nie pozostawił wolnej przestrzeni między naszymi ciałami, równocześnie blokując także moje plecy powierzchnią materaca. wbijając się ostatni raz mocno w moje usta swoimi, zakończył pocałunek. musnął jeszcze wargami mój policzek, brodę i szyję, po czym poważnie spojrzał mi w oczy. - ja Cię dzisiaj nie puszę. słyszysz? nie ma możliwości. o której to tam miałaś wrócić ode mnie? dziesiątej? po dziewiątej rano wrócisz, oznajmiając, że jesteś przed czasem. - nachylił się i musnął moje wargi, by chwilę później znów rozsunąć je językiem. pokręcił głową. - nie... naprawdę Cię nie puszczę. / net
|
|
 |
|
Dziś znowu sztucznie zmniejszam wielkość źrenic Bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić
|
|
 |
|
Jest tak samo, może tylko trochę smutno I nie mówisz dobranoc, i nie mogę przez to usnąć I może trochę pusto, i znowu jest to rano I znowu uwierzyć trudno, że marzenia się spełniają
|
|
|
|