 |
|
Odtąd byli już razem. Jak marchewka i groszek.
|
|
 |
|
boje się ,że nasze do końca będzie tak jak wszystkich tych smiesznych par fejsbukowych , gdzie status zmieniają co miesiac jest nowy
|
|
 |
|
nie wiem czy nadejdzie lepszy czas niż ten teraz , bo nie wiem czy ktoś ma wieksze szczęscie niz ja gdy patrzę , na Niego bawiącego się z moim małym skarbem , są cudowni obaj, od końcuszków rzes po krańce pięt , ich oczy , przytulanie i całusy , nie wiem czy można być bardziej szcześliwym , bo ja mogę budzić się koło niego i zasypiam w jego objęciach , wiesz jest 2:28 chuj że zaraz wstaję sę wykąpać , że musze wyprostować włosy umalowac rzęsy i odziać się w ubranie , chuj ,że jutro mogę usłyszeć,że jestem do niczego i mam poprawkę w sierpniu , czuję ,że mama mnie wspiera , tata się martwi , brat kibicuje , siostra pomaga , Marcel i Miś kochają mnie z komisem czy bez niego ... jestem smutno wesoła przestraszona i zmęczona , ale jestem jak najbardziej szczęśliwa , Wczoraj byłam z Gosia w szpitalu ,jak ona daje radę , to ja nawet nie moge sie poddac na minutke , czekamy na malenstwo w drodze , tak wgl to jestem szczesliwa i jutro ide na plaze i chuj !/d
|
|
 |
|
angielski korki obowiązkowo w wakacje !
|
|
 |
|
jest 1:45 , Miś chyba śpi bo nie odp na sms , chyba umiem angielski jutro w autobusie sobie poprzypominam , dam rade prawda , strasznie sie boje;/ , jeszcze ta matma , mam nadzieje ,że typiarka będzie łaskawa , dziś mój pierwszy samodzielny graff , troche mnie komarki pogryzły , nie wiem czy zasnę z tego stresu , czasami wydaje mi się ze jestem nienormalna ,d
|
|
 |
|
2.Abyś nauczyła mnie dawać Ci bukiety miłości i czekoladki szczęścia bez śladów krwi od noży słów.Błagam,wyrwij kata wszelkiego życia w moich tkankach i bądź firmamentem moich ust,by wciąż potrafiły się uśmiechać.
|
|
 |
|
1.Moje płuca jak tłoki mechaniczne wertują
powietrze do serca,otóre pompuje
samodestrukcje.Nie potrafię zliczyć nocy kiedy
leżałem z toną myśli i nie potrafiłem
się podnieść.To tak jakbym chciał policzyć
każdą kroplę w oceanie po kolei.Patrzę na
Słońce,które rozświetla moje ciało tak jak
świeca mapę z tajnym kodem do skarbu.U
mnie są to szlaki blizn,przecięć,
draśnięć wprost do epicentrum moich uczuć.To droga kręta i zawiła,mój labirynt
wspomnień.Jeśli przedrzesz się przez puszczę
pogrzebów mojego serca i pieśni żałobnych mej
duszy znajdziesz się tam,ale zatkaj uszy,ponieważ usłyszysz przerażający krzyk
mordowanych uczuć.Katowane,duszone,krojone,miażdżone wyją o ratunek, ale ściany
są szczelne.Usłyszysz ich błagania jedynie
wchodząc do epicentrum bądź,gdy w moim
pustych dziurach źrenicowych ujrzysz sens swojego jutra i kolejne lata.Chciałbym byś pokazała małemu chłopcu,którym jestem,że niewolno krzywdzić i zabijać.
|
|
|
|