 |
|
Moje serce zadecydowało za mnie. I mimo, że teraz cierpię, to nie żałuje tego. To takie wspaniałe móc poczuć się wyjątkowo, a ja tak się właśnie czułam. I wcześniej wstydziłam się przed samą sobą, że nie potrafię uciec przed tym uczuciem, ale zrozumiałam, że nie potrzebnie, bo mimo, że może już nigdy nie będę szczęśliwa mogłam doświadczyć tego co piękne. A że było to fikcją, to cóż.. każdy chyba może sobie czasem pozwolić na życie marzeniami, prawda?
|
|
 |
|
Zawsze obiecywałam sobie, że nigdy się nie zakocham. Mówiłam sobie, że jestem szczęśliwa w samotności. I żyłam tak zachowując wygodny dystans, ponieważ nie chciałam cierpieć, żaden z nich nie był wart ryzyka.
|
|
 |
|
W końcu coś udało mi się zrozumieć. W pewnym stopniu jestem mu wdzięczna. W moim życiu zawsze wszystko miałam zaplanowane, wszystko było idealne, dokładne, panował porządek. Wiedziałam co się zdarzy jutro, po jutrze.. I nagle zjawił się on i wszystko zmienił. Przewrócił moje życie do góry nogami, pokazał nowe uczucie. Moje życie w końcu nabrało barw, nie jest już takie jednolite. I przez cały ten czas nie miałam nawet pojęcia co będę czuła i co spotka mnie za minutę, a co dopiero następnego dnia. Zupełnie jakbym narodziła się na nowo. I to, że jego zachowania nie były prawdziwe nie jest teraz tak ważne. Ponieważ najważniejsze jest to, że mogłam go spotkać i poczuć coś więcej. Bo wiem, że nie byłabym w stanie poczuć tego do nikogo innego, bo to co się teraz dzieje jest wyjątkowe. I nawet to, że musiałam przez niego cierpieć, sprawiło, że jestem teraz silniejszą osobą. I każdy powinien przeżyć w swoim życiu coś takiego.
|
|
 |
|
I takie siedzenie koło niego, nie robiąc zupełnie nic, znaczyło dla mnie wszystko.
|
|
 |
|
-boo mi sie przypomniało jak powiedziałaś ze masz dużego ,a ja teraz doszłam do wniosku ze dużego to masz chyba w 3D :D
- hahahhaha ,, ja tak mówiłam ? XDDDD
|
|
 |
|
Siedziała przed szpitalem, a płatki śniegu opadały na jej czerwony beret. Trzymała w ręce swoją komórkę, a pionowa kreska nie rozpoczętej wiadomości migała na wyświetlaczu.
Nie wiem dlaczego – zaczęła pisać – ale... ale czuję taką wewnętrzną potrzebę żebyś o tym wiedział, może uznasz to za śmieszne, okej zrozumiem, ale... chyba potrzebuję tych Twoich skrzydeł.
Wybrała numer i z zamkniętymi oczami wysłała wiadomość, ze świstem wypuszczając powietrze.
|
|
 |
|
- Jesteś niesamowitym....
- ...Tyle razy to słyszałem...
- ...Nienormalnym...
- ...Eee, to też...
- ...Niezastąpionym durniem!
|
|
 |
|
-Powiedziałaś,że nawet jak się obrazisz mam się upierać bo nie chcesz mnie stracić,więc do cholery daj mi się wytłumaczyć-stał przede mną taranując mi przejście.
-kłamałam-zrobiłam minę cwaniaka patrząc mu prosto w oczy. Wiedziałam,ze w ten sposób będę go ranić...chciałam tego,chciałam aby cierpiał tak jak ja.
-jak to? -tak to. -nie wierzę-potrząsnął głową. -dlaczego?bo myślisz,że jesteś taki super i każdy cię kocha? To była tylko zabawa-wywróciłam oczami.
-nadal nie wierzę-mówił wystraszony,jego oczy zaszkliły się.
-to już twój problem.-chciałam iść dalej.
-kochasz mnie -szarpnął mnie lekko abym się zatrzymała.
-wiesz...kocha to cię na pewno mama,nie ja-posłałam mu wredny uśmiech.
-nie potrafisz kłamać,nawet w tej chwili,widzę,że kłamiesz. Kochasz mnie.
|
|
 |
|
cholerne, słodkie, śliczne czekoladowe
tęczówki! Nienawidzę was!
|
|
 |
|
- Zaraz wracam. - uśmiechnęła się blado po czym weszła na
środek ulicy. Kręciła się dookoła własnej osi co chwila
krzycząc coś na całe gardło. Wystarczył moment aby zniknęła.
Oślepiające światło, i jej delikatne ciało z hukiem uderzające
o asfalt.
|
|
|
|