 |
|
Może się zmienilam, nawet nie do poznania, ale nie zapomniałam jak się kocha.
|
|
 |
|
Wielu facetów mi się podoba. Na widok kilku, zapiera mi dech w piersiach. W paru podoba mi się ich niezwykła osobowość a w kilku innych, zabójcze spojrzenie. Jednak kochać, mogę tylko tego jednego i nie wiedzieć czemu ale padło na Ciebie.
|
|
 |
|
Nikt nam nie powiedział, kiedy mamy się pożegnać.
|
|
 |
|
stoję sam, na chorym rozwidleniu moich jaźni, stoję sam na rozgałęzieniu dróg
|
|
 |
|
''Ona w jego ramionach, związek idealny-popatrz
uśmiechnięci to szczęście na pokaz.
Takich par mnóstwo- brak miłości, oszustwo,
obojętne spojrzenie, w tych oczach pusto.
Ustąp drugiej osobie- nie bądź głupi,
lepiej się przytulać, całować, niż się kłócić.
Los jest srogi, życie Ci się przekręci,
stracisz swą miłość, wtedy dopiero zatęsknisz.
W te kłótnie nie brnij, to kolejne dni,
nigdy już nie wrócą, więc zacznij normalnie żyć.
Rąk drżenie, ciśnienie, walka o zdanie,
histeria, krzyki- to nie jest życie normalne .
Idealne związki- rzadkość, lecz bywa
zrozumienie, wspaniałe chwile przeżywać.
Kłótnie, awantury- bez sensu stracony czas
życie jest po to, by jak najwięcej z niego brać..''
|
|
 |
|
Zapatrzona w Twoje zdjęcie, już od dobrych kilku godzin.
Mogłabym patrzeć na nie wiecznie, jakoś ciągle nie mam dosyć
|
|
 |
|
jesteśmy razem 298 dni, 3 godziny i 40 minut, czyli 7155,67 godzin, czyli 429340 minut. :3
|
|
 |
|
blask czekoladowych uczuć, miła woń perfum pomieszanych z papierosami, ciepłe dłonie, wystające obojczyki, luźne ubrania i rap w czarnych słuchawkach, to wszystko kojarzy mi się z Tobą.
|
|
 |
|
płaczę, śpię, płaczę, śpię. czyżby w moją egzystencję wdała się rutyna? nie potrafię robić czegokolwiek innego. już nawet nie jem, już nawet nie palę. plączę się z kąta, w kąt. matka nie wie co ze mną robić. psychiatra również się gubi. kolorowe tabletki nie pomagają, przyjaciele również. kilka głupich słów zmieniło cały światopogląd. zostawił mnie.
|
|
 |
|
leżę sama, wpatrując się w sufit. po moich policzkach spływają mimowolne łzy, które rozmazują misterny makijaż. głos Piha nawija - '(...) Ciebie już tu nie ma, nie zmienimy już nic.' papieros, wódka, joint nic nie pomaga. krew na moich nadgarstkach daje ukojenie. czuję pocałunek śmierci na ustach. to koniec.
|
|
 |
|
wyglądasz tak pięknie, gdy ukradkiem zerkasz na mnie myśląc, iż tego nie widzę. nie jesteś ani trochę przystojny, ale mam do Ciebie cholerną słabość. blask Twych niebieskich tęczówek, przypomina mi o każdej sekundzie, którą spędziliśmy razem, o wspólnych odchyłach, planach, marzeniach. mimo tego, iż obecnie siebie nie znamy, zawsze będziesz maleńką cząstką mojej, głupiej pikawy.
|
|
|
|