 |
|
"Szczęście? Dobre cygaro, dobre jedzenie, dobre cygaro i dobra kobieta - albo zła kobieta. Zależnie od tego ile szcześcia potrafisz znieść. "
|
|
 |
|
Jestem i zniknę, istoty przeniknąć nie zdołam i tak.
|
|
 |
|
W objęciach ulic, w zamieszaniu,
jesteś zapachem na moim ubraniu,
połamane leżą łóżka, drżą spuchnięte lepkie usta.
Cicho, cichosza,
|
|
 |
|
Gdy sam na sam z tobą siedzę,
nie mam czasu o nic pytać,
patrzę ci w oczy, usta śledzę.
|
|
 |
|
Przyjaciół paru prawdziwych, chociaż na ogół im bardziej
Ci coś wychodzi, tym masz więcej wrogów.
|
|
 |
|
To, parszywy los tu na ogół Cię dopada,
nigdy na komendzie psom, tylko Bogu się spowiadaj.
|
|
 |
|
Jak jesteś wporzo siadaj do stołu z nami, polane
jak jesteś fałszywą kurwą to się nie znamy na amen.
|
|
 |
|
Chciałabym, żeby już było po wszystkim, chciałabym mieć już mieszkanie, mieć ogień w mieszkaniu i mieć jego w tym mieszkaniu, na jesień. Rozmawiać po kilka godzin, bez przerwy, zakochiwać się coraz mocniej, coraz głupiej, coraz bardziej nieodpowiedzialnie, upijać się, całować, uśmiechać się, zasypiać, śmiać się, mieć go. Czuć spokój, ciepło, nie wariować, nie szaleć, nie staczać się coraz bardziej i bardziej, tak jak do tej pory. Ogarnąć. Zacząć myśleć, że może faktycznie potrafię, może, może uda mi się jeszcze kiedyś kochać.
|
|
 |
|
zrozumieć błąd, to pierwszy krok by go naprawić
|
|
 |
|
To to miejsce odbite w kilku parach źrenic, Które wierzą, że ich życie kiedyś się zmieni.
|
|
 |
|
Naprawdę, żyje się wspaniale, mimo tego, że zima, zła, długa, mimo, że matura, mimo tego, że przyszłość, że straszy, że niewiadoma, mało perspektyw, jest cudnie, żyje się cudnie, z Tobą.
|
|
|
|