 |
|
koniec gry, wypadamy w aut, przecież tak toczy sie los miliardów par
|
|
 |
|
Widziałem Cię rano przechodząc pod blokiem,
nie znamy się, za to spotkaliśmy się wzrokiem,
hat, na głowie kaptur, wiesz trudny dzieciak,
pewnie z góry potraktowałaś mnie jak śmiecia
|
|
 |
|
Ale chcę wierzyć w słońce, nie chcę już wierzyć w chmury
|
|
 |
|
Zrobię na przekór, z premedytacją
|
|
 |
|
to nie jest romans, nie rozpruje się na boki
nie zrób z mordy szmaty, mówię teraz tobie o tym
|
|
 |
|
Chodź ze mną bo czasem traktuję z rezerwą
|
|
 |
|
błędów nie popełnia tylko ten,kto nic nie robi
|
|
 |
|
I biorę ciężkiego powietrza oddech,
które cedze przez gardło tak, że jest mi nie dobrze.
Pluję krwią, w około płoną pochodnie,
brakuje mi siły, leżę, pomóż mi się podnieść
|
|
 |
|
Czasami wątpię jak Ty w cały świat,
czasami wątpię w siebie, wątpię w nas,
to jest tak silne, że wraca do mnie w snach -
przewracam się, leżę, nie mam siły by wstać
|
|
 |
|
kiedy już czuje że to rzucę kiedy chce uciec z takim poczuciem że już nie wrócę mimo zakłóceń ty sprawiasz że staje jak uczeń wiesz gdzie mam duszę i wiesz że jeśli chcesz otwierasz mnie jak kluczem
|
|
 |
|
Oczy i uszy też nie zawszę mówią prawdę,
jak zgadnę co jest naprawdę ważne?
|
|
 |
|
Masz jedną noc a z nim buduj związek, garaż i dom
A jeśli chciałabyś być niegrzeczna
|
|
|
|