 |
Powinnam plunąć mu w twarz za to wszystko, co mi zrobił. Zamiast tego potrafię tylko uśmiechnąć się i powiedzieć słodkie "cześć", które kosztuje mnie więcej niż cokolwiek innego.
|
|
 |
Nie ogarniam tego. Nie radze sobie z nadmiarem emocji. Wszystko jest inaczej nie tak jak miało być. Nie chcę w tym żyć.
|
|
 |
Zostawiłeś mnie zupełnie samą, chć dobrze wiedziałeś, że kompletnie nie radzę sobie z otaczającym mnie światem. Jak mogłeś ?.
|
|
 |
Nienawidzę gdy masz zły dzień. Nie cierpię uważać na każde słowo jakie wypowiadam,każde zdanie jakie sformułuję - nienawidzę Cię takiego. Jesteś wtedy tak cholernie podły, zimny i skurwysyński - a przecież potrafisz być inny.
|
|
 |
- Odpowiedz mi na pytanie - krzyknął wkurwiony. - Nie - odpowiedziałam, podchodząc do okna. - Czemu, kurwa ?! - nadal krzyczał. - Nie będziesz mi rozkazywał. Poza tym jeśli mi nie wierzysz, to chuja w to wbijam. - odwróciłam się w Jego stronę i krzyknęłam. Podszedł do mnie łapiąc mnie za ręcę i potrząsając mną. - Co się z Nami dzieję do cholery ?.- wyszeptał. - Puść mnie- patrzyłam na Niego z nienawiścią. Nadal trzymał moje ręcę, patrząc mi prosto w oczy. Wyrwałam ręcę z Jego uścisku, po czym odpychając go dodałam: - Nigdy, przenigdy już mnie nie dotkniesz. Patrzył na mnie z niedowierzeniem. - Nigdy ?. - zapytał, wkurwiony. - Nigdy !. Wyjdź !. - rzuciłam w Jego stronę, po czym usiadłam na łóżku i chowając twarz w kolana zalałam się łzami.
|
|
 |
|
` nie mówię nic. Tylko najbliżsi są przy mnie i czują, że cierpię. Oni też nic nie mówią. Po prostu są przy mnie i tylko kiedy on się zbliża, zabierają mnie jak najdalej od jego osoby. Po tym wszystkim co się stało, wreszcie zrozumiałam że miłość nie jest dla mnie. Skończę tutaj szkoły, i wyjadę jak najdalej od jego serca. Może miliony kilometrów jakie będzie nas dzielić, zniweluje moje uczucie do niego. Może moje serce przestanie szukać jego ciepła. / abstractiions.
|
|
 |
Zabierałam od Niego swoje ostatnie rzeczy. Pakowałam bluzę do torby, gdy nagle usiadł obok mnie. - Wiesz dlaczego tak cholernie kocham muzykę ?. - zapytał. - Przestań pierdolić mi teraz o muzyce. - odpowiedziałam mocno wkurwiona. - Zadałem pytanie! - powiedział, mocniejszym już tonem. Popatrzyłam na Niego i zamykając zamek od torby dodałam: nie, nie wiem. Po czym, udałam się w kierunku drzwi. - Bo wiedziałem, że ona mnie nigdy, rozumiesz NIGDY, kurwa nie zostawi. - krzyknął, rzucając w ściane telefonem. Spojrzałam na Niego i z nienawiścią w oczach dodałam; To żyj sobie teraz z muzyką, w końcu zawsze rap był na pierwszym miejscu, nie ja. Po czym wyszłam trzaskając drzwiami.
|
|
 |
|
` wczoraj go zobaczyłam. I mimo próśb ku mojemu sercu aby nic nie robiło, drgnęło. Ten głupi mięsień zaczął bić szybciej. Wkurwiłam się na samą siebie, że czuję tak ogromne uczucie do kogoś takiego jak on. Codziennie walczę sama z sobą, aby czasami nie sięgnąć po telefon, nie napisać czegoś głupiego i nie wysłać pod numer który wyrecytuję nawet o trzeciej w nocy. Gdziekolwiek mam iść, moje nogi wyrywają się w kierunku jego domu. Mam ochotę zabić wszystkich przez których ćpa. Nienawidzę tej świadomości, że to gówno jest ważniejsze ode mnie. Boli mnie to wszystko, zabija każdego dnia, ale wiem że nie mogę się poddać i przestać żyć. Nie teraz, coś mnie tu trzyma. Jeszcze nie wiem co, ale muszę walczyć chociażby o samą siebie. / abstractiions.
|
|
 |
Są ludzie, którym pozwoliy wracać zawsze. Chćby nie wiadomo jak Nas zawiedli, i jak bardzo pozwolili Nam cierpieć. I mimo, że wywoływali najokropniejszy ból, gdy odchodzili to wywołują najcudowniejszy uśmiech, gdy wracają.
|
|
 |
I mimo faktu, że z każdym dniem napierdalał ją coraz bardziej - Ona z każdym uderzeniem coraz bardziej uzależniała się od Niego. Nie potrafiła odejść, kochała zbyt mocno.
|
|
 |
Chciałeś mnie zniszczyć. Prawie ci się to udało. I powinnam ci w sumie podziękować - bo stałam się dzięki temu silniejsza.
|
|
 |
|
` ktoś kto wiedział o wszystkim co działo się w moim życiu przez ostatni czas, zapytał mnie niedawno czy jakoś sobie radzę. I mimo, że nigdy nie skłamałam tej osoby, z trudem i wymuszonym uśmiechem odpowiedziałam, że jest okej. Tylko to, że jest okej. Ale co mogłam powiedzieć? Że nocami myślę o tym co by było. gdyby on zmienił swoje podejście do ćpania? Że nie wyobrażam sobie swojej najbliższej przyszłości bo bez niego na nic nie mam ochoty? Że krople do oczu kupuję w aptece na litry bo jak nie ryczę to piję, a jak nie piję to uciekam w jeszcze większe gówno? Że jak najmniej przebywam w domu bo zwyczajnie tam nie wytrzymuję z własnymi myślami? Sama doskonale wiem, że jakoś muszę się trzymać, że to skurwiel i nic z tym nie zrobię, ale to nie zmienia faktu iż jest cholernie źle ze mną. / abstractiions.
|
|
|
|