 |
|
- kim chcesz zostać w przyszłości ?
- jego żoną .
|
|
 |
Twój oddech na mojej szyi, Twoje dłonie błądzące po moim ciele, moje serce przy Tobie.. / maniia
|
|
 |
a ponownie wypowiedziane "przepraszam" nie miało już żadnego sensu. Każde objęcie, i słowa, że od dziś się zmieni, stały się czymś w rodzaju strzały, która przebijała środek serca i wstrzykiwała w nie truciznę w postaci kłamstwa. To spojrzenie, które kiedyś miało w sobie tak mnóstwo uczucia, dziś ukazywało tylko fałsz i złudną nadzieję. Nie było mowy o zmianie, nie było szansy na inne, lepsze życie. Nie było możliwości, by stał się tym człowiekiem, w którym kiedyś się zakochałam. Tamten "On" umarł. Umarł z dniem w którym pierwszy raz wypowiedział w moją stronę słowo "przepraszam".
|
|
 |
|
Zniszczyłam każdą rzecz, która sprawiała, że jest jaśniej, zgasiłam wszystkie światła nie chcąc widzieć niczego, co mogłoby mi przypominać o mojej stracie. Załamałam się./nieracjonalnie
|
|
 |
Był szary listopadowy dzień. Krople deszczu obijały się o parapet,a gałęzie drzew uginały od wiejącego wiatru. Kłóciliśmy się,kolejny już raz.-Podnosisz mi ciśnienie gorzej niż te pierdolone dragi-krzyczał,nerwowo chodząc po pokoju.-Ja Cię przynajmniej nie zabiję-pyskowałam,łażąc w kółko za Nim. Zatrzymał się,i przytknął mnie do chłodnej ściany. Patrzył na mnie wzrokiem pełnym nienawiści. Zaczął krzyczeć,po czym zamachnął się uderzając pięścią w ścianę obok mnie. Nogi mi się ugięły,a przed oczami zrobiło się ciemno. Do oczu podeszły mi łzy. Nagle oprzytomniał,zrozumiał co zrobił.-Jezu. Przepraszam.-krzyknął,przytulając mnie. Wyrwałam się z uścisku,odchodząc na drugą stronę pokoju.-Wyjdź.-wyszeptałam.-Przepraszam kochanie.-powiedział,obejmując mnie. Odwróciłam się w jego stronę i krzyknęłam:-Wyjdź kurwa!. Nie miałeś prawa!. Wziął kurtkę,i trzaskając drzwiami wyszedł. Usiadłam na podłodze zalewając się łzami, a w głowie miałam obraz przeszłości,o której właśnie mi przypomniał...
|
|
 |
|
tęskniłam,tak cholernie tęskniłam. a dziś Cię nienawidzę.
|
|
 |
|
nie pozwólmy by zabrakło nam czasu na nas / i.need.you
|
|
 |
Potrzebuje Go. To on mnie wysłuchuje kiedy jest źle, przytula i mówi: 'jesteś najważniejsza', zwraca się do mnie 'kochanie, kotku, skarbie', Kocha mnie jak nikogo innego wcześniej , to On łapie mnie za rękę podczas spaceru, to On będzie całował mnie na dobranoc i przy mnie zasypiał. Przy nim cały świat staje się lepszy, a każdy problem błahy, przy nim czuję się potrzebna, to właśnie na jego szczęściu zależy mi bardziej niż na moim.
|
|
 |
|
Jest facetem, który jednym spojrzeniem miażdży całą moją pewność siebie.
|
|
 |
przytula mnie do siebie, a ja wsłuchuję się w bicie jego serca . właśnie w tej chwili reszta świata przestaje mieć znaczenie.
|
|
 |
czasem mam wrażenie, że bardziej do życia potrzebuje jego, niż tlenu .
|
|
|
|