 |
Gdy patrzę w niebo myślę o Tobie Stary.Kolejny raz nocą na ulicy mijam Twoją Ukochaną.Jej oczy błyszczą w blasku księżyca - jest zapłakana.Wraca od Ciebie.Kolejne popołudnie spędziła na cmentarzu.Nie radzi sobie - ochraniam ją jak tylko mogę,pomagam jej na każdym kroku.Nigdy nie zostawię jej samej tak jak Twojej rodziny - obiecałem Ci to. Wspomnienia mnie wyniszczają. Dni mijają coraz szybciej. Jeszcze trochę i będzie rok od Twojego odejścia ale Ty żyjesz i będziesz wiecznie żył w myślach i w sercach. Znów uklęknę i pomodlę się za Ciebie. Czekam cały czas tu na Ciebie. Nadal skręcam dwa, a w sklepie kupują kilka piw więcej i otwieram dla Ciebie jedno stawiając na ławie obok mojego. Teraz częstuje fajką powietrze. Nie tylko ja, każdy chłopak tak ma.Wychodzę z klatki i przysiadam na ławce pod blokiem - Twoje miejsce nadal jest wolne.Zawsze ktoś je przeciera i rozgląda się czy nie pojawiasz się w pobliżu.Na moim ciele ma pojawić się Twój portret wtedy będziesz już zawsze blisko. | dearmad
|
|
 |
tak,lubię to, że gdy jestem na siłowni, to mam wokół siebie całą ich czwórkę - że spoglądają, czy nie rwie mnie jakiś beznadziejny mięśniak, i czy aby napewno radzę sobie z ciężarem. tak, jestem im wdzięczna za to, że gdziekolwiek bym nie była, wystarczy jeden telefon, i zaraz będą obok. tak, kocham ich za to, że nienawidzą, gdy przerywam im podrywanie lasek, ale gdy trzeba to zleją typiarę specjalnie dla mnie. tak, uwielbiam, gdy zabierają mnie na "odkrywanie nowych terenów", tankując auto, i jadąc po prostu przed siebie. tak, kocham ich całym swoim serduszkiem, i chociaż wiem, że tego nienawidzą, dla mnie zawsze będą moimi słodkimi, maleńkimi "chłopaczkami". || kissmyshoes
|
|
 |
prosiłaś mnie o przebaczenie cztery razy. dzwoniłaś, błagałaś, domagałaś się tego nawet siłą. dzisiaj jedyne co mogłabym zrobić, to splunąć Ci w twarz, bo jest mi żal na Ciebie nawet pięści. jesteś dla mnie już nikim, zniszczyłaś coś,co trwało tak długo. przejebałaś jedyną kobiecą przyjaźń w moim życiu, sprawiłaś, że poczułam się jak gówno, jak szmata wyrzucona na śmietnik. odebrałaś mi ostateczną wiarę w człowieka, którym chyba nie do końca jesteś. || kissmyshoes
|
|
 |
może i nie należe do pokolenia, które na murach pisze "jebać policję", może i nie obrzucam radiowozu butelkami - ale mam w sobie mnóstwo nienawiści do nich. zbyt wiele razy przymykali mi przyjaciół. zbyt wiele razy unosili się władzą, i tym, że oni mają broń, Ty musisz bronić się gołymi rękami. zyt wiele razy przekonałam się, że bronić siebie jak i swoich praw każdy musi sam. zbyt pewny siebie był ten, który z uśmiechem na ustach odpowiedział mi "przecież jest prawnikiem,jesteś przegrana na starcie", gdy posiniaczona siedziałam na komnendzie, chcąc zrobić cokolwiek z ojcem-skurwielem. || kissmyshoes
|
|
 |
|
Może taka chwila samotności jest potrzebna, chwile w której docenię cisze i zatęsknię za ludźmi.
|
|
 |
żadnych gier,żadnych kłamstw, zacznijmy od nowa jeszcze raz./ scars.i
|
|
 |
Nigdy nie byłem doskonały, odbiegałem od ideału wielu dziewczyn. Od Małolata latałem w dresach, a niektórzy już nie pamiętają nawet jaki mam kolor włosów. Wychowywali mnie na osiedlu starsi chłopacy, w których byłem zapatrzony jak w obraz.. naśladowałem, chciałem chodzić wszędzie z nimi. Pierwsze ustawki, melanże - należałem do ich ekipy. Byłem jednym z nich, zaakceptowali mnie. Nie musiałem długo czekać by obok mnie stawał rodzony brat. Ostrzegałem go, odpychając niejeden raz. Powtarzałem, że to nie jest świat dla niego, bo sam żałowałem nie jeden raz w jakim bagnie byłem. Nie poddawał się biorąc przykład ze mnie. Też kiedyś był młody, a ja trzymałem mu worek by mógł w niego uderzać. Sam podałem mu pierwszego szluga i pozwoliłem się napić. Jego pierwsza dziewczyna? Jak nawinął Juras to była ulica.. każdy z nas był "zakochany w niej" idąc w ciemno. / dearmad
|
|
 |
Tato, przepraszam. Zawiodłem Cie znów.. uciekłem od problemów, które mnie przerastały, a przecież Ty powiedziałeś mi, że nigdy nie mogę dać za wygraną. Od najmłodszego powtarzałeś mi, że nie mogę nigdy powiedzieć basta nawet gdy zaliczę parter. Twoje rady? Pamiętam je wszystkie. Zawsze powtarzałeś mi - Chroń swego brata, synu. On w Tobie ma mieć oparcie. - zrobiłem to kolejny raz, zawiodłem. Pozwoliłem mu tam pójść, a teraz? Leży w szpitalu. Wiem, że mnie nie obwiniasz o to.. powtarzasz mi to, każdego dnia, że to nie moja wina ale Tato.. wiesz doskonale, że to ja bym wolał tam leżeć. Zawsze byłeś ze mnie dumny nawet gdy przegrywałem będąc jeszcze młodym, słabym chłopcem. Zawsze mówiłeś, że następnym razem wygram - zawsze tak było. Chciałeś.. bym się realizował w każdy możliwy sposób. Nie zabraniałeś mi niczego chcąc bym uczył się na własnych błędach, potknięciach. Dziś dziękuje Ci za wszystko, bo bez Ciebie nie dałbym sobie nie jeden raz rady. Kocham Cie, Tato. / dearmad
|
|
 |
Ty jego świat widzisz inaczej niż On - patrzysz z boku i powtarzasz, że zazdrościsz mu, bo przecież ma kochających rodziców. Kilka zer na koncie, duży dom z ogrodem i ziomków zawsze u swego boku. Blizny, świeże rany i siniaki na jego ciele tłumaczysz sobie dobrym dymem, ustawką, którą pewnie wygrał, bo się nie poddał. A jak On widzi swój świat? Chce z niego zniknąć. Ma dość atmosfery w domu kiedy w powietrzu znów czuć kolejną awanturę. Znów stanie w obronie Matuli i dostanie kilka mocniejszych ciosów od ojca, ale nie podniesie na niego ręki - zniesie to by móc później uciec gdy kat się uspokoi. Ziomki? Tak naprawdę są jego rodziną, wierzą w niego i pomagają w najtrudniejszych chwilach gdy czasem nawet nie ma gdzie spać. Jego hajs na koncie? Zarobił sam. Zapierdala w dwóch pracach jednocześnie - z jednej do drugiej. A jego dom z ogrodem? Wolałby mieszkać w najgorszych warunkach, w ubogim domu ale mieć kochającą rodzinę.. w której awantura to nie codzienność. / dearmad
|
|
 |
Niby jest tak samo ale trochę inaczej. Ulice są podobne, a na każdej palą się lampy. Może jest tutaj trochę cieplej i ludzie uśmiechają się szczerze do innych. Jest spokojniej i są piękne widoki. Miasto tętni swoim życiem jednak przeważają wycieczki rowerowe, auta gdzieś zanikły na parkingach. Może i kocham tą odmienność ale brakuje mi polski. Brakuje mi zgiełku, każdego ranka.. w południe i często wieczorem. Tęsknie za szarym osiedlem przesiąkniętym masą wspomnień. I chyba wolę marznąć uważając by ktoś nie wbił mi kosy między żebra.. ale chce żyć tam gdzie się wychowałem, gdzie stawiałem swoje pierwsze kroki. Tak, właśnie tutaj chce umrzeć z uśmiechem na ustach wiedząc, że żyłem pełnią życia. / dearmad
|
|
 |
|
zamknęłam w sobie ból. / i.need.you
|
|
 |
Za oknem pada deszcz, a Ona.. skulona siedzi sama na parapecie obserwując dokładnie ten obraz. Jej policzki także mokną jednak od łez. Chce dostrzec w tym świecie coś dobrego.. w kroplach deszczu pragnie odnaleźć swoje szczęście, które gdzieś uciekło wraz z jego odejściem. - Nie mów nic, proszę. - wypowiada, każde ze słów z wielką trudnością. - Ja wiem, że On jest w lepszym miejscu. - ociera swoje łzy rękawem jego bluzy. - Mimo tego wolałabym by był tutaj, obok mnie, a nie gdzieś tam daleko. - kontynuuję patrząc gdzieś wysoko w niebo. Opuszkami palców na zaparowanej szybie rysuje serduszko wpisując w środek jego inicjały. - Był bratem bez skazy, idealnym. Rozumiesz Dawid? Idealnym. - wbija we mnie wzrok nagle go spuszczając. Biorę głęboki oddech przytulając ją do siebie jak najmocniej potrafię, a Ona szepta mi - Tak bardzo za nim tęsknie.. obiecaj mi Ty, że nigdy nie odejdziesz jak On. | dearmad
|
|
|
|