 |
|
mauvais //
Dziś patrzę w Twoje oczy i widzę w nich tylko smutek, to przykre, że ludzie nie zwracają uwagi na przyczynę a skutek. Problemów masz multum, ale pamiętaj jedno, co by się nie działo będąc sobą i tak przejdziesz to piekło. To jedna z tych lekcji, gdzie wnioski wysunąć jest trudno, a w takim momencie każdy życie uważa za gówno. Wiesz ogarnąć cały ten syf jest ciężko ale po tych wersach jedyne co każdemu się nasuwa na usta to słowo: zwycięstwo.
|
|
 |
|
To jest jak chwila szczęścia w koszmarze.
|
|
 |
|
gdybym miała ciut więcej odwagi, napisałabym ci smsa 'hej, i jak tam dalsze udawanie, że wcale nie jesteśmy sobie potrzebni?' ale nie zrobię tego. bałabym się twojej odpowiedzi.
|
|
 |
|
a wpierdol to nauka , którą dostaniesz za darmo ; ) /eiibejbe
|
|
 |
|
Weź mocno mnie obejmij, jakby świat miał dziś się skończyć - ja chwycę Cię mocniej i przytulę, weź mnie dotknij. //mauvais
|
|
 |
|
Jeb jeb! złamanie otwarte rzygałam. Do końca życia zapamiętam jedno przestał go kopać kiedy pękło trzecie żebro Płakałam kiedy pisał swoją krwią na podłodze numer telefonu do zleceniodawcy. W drodze myślałam tylko o tym żeby zasnąć. Miasto nocne życie mocne przeżycie na własność . Zaraz zaraz czegoś nie rozumiem przecież to jest kurwa mój stary numer w sumie ..
mauvais
|
|
 |
|
będę Twoją królewną XIX wieku, jadącą na amfie. noszącą skąpą bieliznę zamiast średniowiecznych gorsetów. pijącą tanie piwo z puszki, zamiast wykwintne wino w kieliszku. mówiącą o tym jak Cię pożądam, a nie o tym ja bardzo pragnę być uwolniona z zakazanej wieży.
|
|
 |
|
dwie rzeczy, które kochasz najbardziej? - spytał, patrząc na nią stanowczo, swoimi nieskazitelnymi, migdałowymi oczami. - czekolada i pocałunki. - nie wliczając Ciebie, bo to banalnie oczywiste. - a jeśli, by połączyć te dwie rzeczy? - spytał, spojrzawszy na nią porozumiewawczo. - nie bardzo rozumiem, o czym mówisz. - powiedziała, przeczesując swoje miedziane włosy. niezdarnie wyciągnął tabliczkę jej ulubionej, mlecznej czekolady. ułamawszy kostkę, subtelnie ją nią nakarmił. - a teraz całuj, nie żałuj. - roześmiał się, beztrosko, wsłuchując się w jej płytki oddech.
|
|
 |
|
i w końcu pojawia się to magiczne kłucie w klatce piersiowej kiedy nie ma go obok. znowu zapominasz o stygnącej filiżance zielonej herbaty w dłoni i obsesyjnie czekasz na wiadomość od niego siedząc wieczorami na parapecie kiedy zachodzące słońce odbija się w Twoich morskich tęczówkach. tęsknisz. każda cząstka Twojego skrupulatnego ciała woła o jego dotyk. każdy zmysłów prosi o ułamek sekundy jego obecności.
|
|
 |
|
śmieję się szyderczo do rozpuku, poprawiając swoje włosy. rzęsy maluję kruczo czarnym tuszem, tylko dlatego, aby móc niewinnie spoglądać spod wachlarza rzęs. potrafię wybuchnąć histerycznym śmiechem, bądź spazmatycznym płaczem w najmniej odpowiednim momencie i nie mam zahamowań w jedzeniu czekolady. kawę piję tylko w filiżance, a papierosy palę jedynie na tarasie. wytrącona z równowagi, jestem w stanie niemal zabić, nie zważając na konsekwencje. ale to wszystko nie ma znaczenia. istotne jest to, że mam serce. serce, które niewinnie czeka, aż pojawi się drugie, które zaakceptuje ten cały obłęd i postanowi się nim zaopiekować jak bezbronnym szczeniaczkiem z okolicznego schroniska.
|
|
 |
|
obawiam się, że przez Ciebie umrę na chroniczny brak snu, spowodowany Twoim przebiegłym buszowaniem, wśród moich myśli.
|
|
|
|