 |
|
I przysięgam, że gdybym wtedy miała pod ręką ciężki przedmiot byłby zbyt wielką pokusą żeby nie pieprznąć cię nim przez łeb. / inevitably
|
|
 |
|
Pierwiastek z "wkrótce" to "nigdy" !
|
|
 |
|
i co myślisz, że jak puścisz ten swój słodki uśmieszek to obudzisz wszystkie motylki w moim brzuchu? kurwa, znowu masz rację. / changedlife
|
|
 |
|
Wpadłam w banalną pułapkę podstępnie założoną w twoich oczach. / cushion
|
|
 |
|
Upadek - na początku jest podobny do lotu. / demoty
|
|
 |
|
ǝzɹʇǝuʍ oʞlʎʇ ǝıs ʎzɔıl ʞɐzsʍ / net.
|
|
 |
|
- Pa. Trzymaj się. - Ok. Ty też się nie puszczaj. / nenaa
|
|
 |
|
ludzie zawsze odchodzą. wspomnienia zostają, nawet jeżeli nie chcemy o nich pamiętać
|
|
 |
|
nie pozwól by moje dłonie marzły. nie pozwól.
|
|
 |
|
najtrudniej jest być piękną dla samej siebie. oszukać się, że jest się szczęśliwą, a ten pulsujący punkt w skroniach, wcale nie oznacza niepokoju, spowodowanego strachem. najtrudniej, jest wstać rano z łóżka i spojrzeć Ci w oczy, wiedząc, że znowu zrobisz mi awanturę o to, że zapomniałam uśmiechu. najtrudniej jest zaakceptować to, że kawa stygnie. czekolada tuczy, papierosy uzależniają, a mężczyźni, odchodzą.
|
|
 |
|
stojąc przed nim niemal naga, czuła się nie tylko obdarta z ubrań, ale i z uczuć. w kominku, palił się ogień, a oni stali na przeciwko siebie. podszedł do niej, delikatnie osuwając jej ramiączko, zaczął całować ją po szyi. zagryzała wargi, delikatnie odchylając głowę. w jego oczach mieniły się iskry, odbijające się z kominka. 'nie mogę' - wyszeptała. 'nie potrafię'. - ale coś nie tak? - spytał zdziwiony, nie przestając jej całować. - nie kocham Cię. - odpowiedziała, zaciskając powieki w obawie, przed wybuchnięciem spazmatycznym płaczem. - to nie ma żadnego znaczenia. - powiedział, rozpinając ostatni element jej garderoby. odepchnęła go gwałtownie. - jeżeli to co do Ciebie czuje, nie ma dla Ciebie znaczenia, fakt, że dzisiaj sam będziesz musiał się zadowolić, też nie powinien go mieć. - odpowiedziała z goryczą w głosie. zebrała rozrzucone po podłodze ubrania i wyszła, wysyłając mu gardzące spojrzenie. pozostawiła go z jej subtelnym zapachem na Jego męskich dłoniach.
|
|
 |
|
przejdźmy się razem na drugą stronę lustra i mówiąc sobie nawzajem, jacy jesteśmy wspaniali, urządźmy festiwal hipokryzji.
|
|
|
|