 |
|
nie zdajesz sobie sprawy, że ona nigdy nie będzie mną.
|
|
 |
|
No tęsknie za nim. W końcu był częścią mojego świata.
|
|
 |
|
No tęsknie za nim. W końcu był częścią mojego świata.
|
|
 |
|
pamiętam Twoją twarz,tak jakby przez mgłę, pamiętasz, byłam Twoja, jak nikt kochałam Cię :(
|
|
 |
|
boli mnie widok Twoich zaćpanych oczu. nie tak miało to wyglądać. / k_j
|
|
 |
|
i odzywasz się po 3 miesiącach. chcesz powrotu. no way, kochanie. nie akceptuje powrotów. nie doceniłeś za pierwszym razem- nie docenisz za drugim. / k_j
|
|
 |
|
a pamiętasz jak za małolata siadaliśmy na mleczarni i jedliśmy lody, jak zaczepialiśmy starszych facetów, pytając się , gdzie kupili tak wspaniałe kalosze? a pamiętasz naszą zabawę w podchody, jak ganialiśmy się po całej wsi? jak wracaliśmy do domu późno w nocy, kładliśmy się spać i na następny dzień od nowa byliśmy nierozłączni? a pamiętasz, jak mając 5 lat, planowaliśmy, że będziemy nierozłączną parą? jak całe dnie spędzaliśmy na jeżdżeniu rowerem, wspinaniem się na drzewa, jak kradliśmy owoce, z sadu sąsiada? pamiętasz to jeszcze? ja nigdy tego nie zapomnę.szkoda, że już się nie znamy.. / k_j
|
|
 |
|
i łączy Nas tak cholernie dziwna więź. nie jest to miłość, ani zakochanie, czy nawet zauroczenie. jest to coś cholernie dziwnego, coś co, nie daje Nam przestać o sobie myśleć, mimo tego, jak wielką krzywdę wyrządziliśmy sobie nawzajem. / k_j
|
|
 |
|
nie chciałam, żeby w jednej chwili rzucił to wszystko, zaczął nowe życie, definitywnie kończąc wszystko co działo się wcześniej, by rozpocząć tą nową rzeczywistość ze mną. miałam zaledwie nadzieję, że na informację o moich uczuciach potraktuje ją jakoś ludzko, a nie wrzuci do jednego worka z wiadomością o pogodzie na następny dzień.
|
|
 |
|
nigdy nie zapytał mnie dlaczego. ani razu nie padło z Jego ust pytanie, skąd rodzą się moje pomysły lub jaki sens ma bieganie o piątej nad ranem przy kilkunastu stopniach na minusie, bo akurat naszła mnie na to ochota. wkładał dres, wiązał mocniej adidasy i towarzyszył mi przez kolejną godzinę joggingu, poranek, gdy ogrzewał mnie gorącą herbatą z sokiem malinowym, następne dni, kiedy leczyłam zapalenie krtani.
|
|
 |
|
nie przeciagaj pożegnania bo to męczące . Zdecydowałeś się odejść, to idź .
|
|
 |
|
zatrzymał się przede mną, zaciskając mocno w dłoni kwiatka. nie tulipana, czy różę, jak przystało na dzień kobiet. machał mi przed oczyma konwaliami. - wiem, że je lubisz. - mruknął, jak gdyby miało to załagodzić słowa, którymi ostatnio mnie naszpikował. - co ma moje lubienie przy fakcie, że są chronione? - przez ułamek sekundy obce emocje mignęły w Jego oczach, takie bynajmniej odebrałam wrażenie. - chronione? jeśli są chronione tak kurewsko dobrze jak Twoje serce, to mam kłopoty. ale jak widzisz... - urwał, jakby dalsza część nie była przeznaczona już dla mnie. poprosiłam, by dokończył. - jedną ochronę przerwałem. tą w okolicach Twojego mostka też dam radę, kochanie.
|
|
|
|