 |
|
telefon- zwykła rzecz a gdy wibruje wyświetlając Twoje imię moje serce drży sto razy bardziej niż on.
|
|
 |
|
jesteś więcej niż tlenem, jesteś gazem rozweselającym i łzawiącym w jednym.
|
|
 |
|
gdybyś tu był chodź przez chwilę , mam ci do powiedzenia aż tyle
|
|
 |
|
to, że tęsknię nie musi znaczyć, że chce powrotu.
|
|
 |
|
kochałeś mnie jakiś czas , dopóki byłeś jedyny. teraz , gdy kocha mnie świat , Ty wolisz mnie nienawidzić. kochałeś mnie mocno tak , dopóki byłam enigmą. teraz myślisz , że mnie znasz , chociaż znasz tylko mój wygląd. kochałeś mnie kiedyś , wiem. dopóki to było modne. teraz , gdy coś o mnie wiesz , nienawidzić Ci wygodniej. choć piłeś za mnie do dna , jestem już tylko obrazkiem. w tych czterech wersach daję Ci siebie , ale pamiętaj - nie żyję dla Ciebie.
|
|
 |
|
zimna matematyka uczuć , zawsze sinus. na drugą stronę przejdziesz i zostaje minus. wiedziona stromą ścieżką wspomnień i kamieni. starasz się zrozumieć , czemu tak się stało. jak to zapomnieć , żeby więcej nie bolało ? chcesz porozmawiać , ale masz tylko monolog. zrozumieć tego nie pomoże ci psycholog. wspomnienia gryzą , wszystko przeszłość przypomina i pytasz , czy tak można nagle zapominać ? mówią , czas leczy , ale ile to ma trwać ? bo wciąż zatrzymuję się , gdy próbujesz spać , wtedy wracasz znów , pamięcią do tych zdarzeń.
|
|
 |
|
nic więcej mi nie trzeba, po prostu się przytul, tak trawiliśmy gdzieś daleko od tego syfu.
|
|
 |
|
kocham spotykać cie przypadkiem. mogę ci wtedy pokazać moją udawaną obojętność w stosunku do ciebie. obojętność wyćwiczoną przed lustrem. że wcale nie boli mnie serce. że wcale nie przechodzą mi dreszcze po całym ciele. że wcale nie ściska mi się gardło na widok twojego uśmiechu.. cholera ! nadal nie mogę o tobie zapomnieć.
|
|
 |
|
kiedyś, marzyłam o tym, żebyś spojrzał na mnie, chociaż ukradkiem. abyś chociaż na krótki moment, zwrócił swoje błyszczące źrenice w moją stronę. dzisiaj kiedy, pożerasz mnie wzrokiem, pełna satysfakcji odgarniam, swoje blond włosy z ramion. napawam się Twoim cierpieniem. uwielbiam, tą subtelną formę sadyzmu. / abstracion
|
|
 |
|
mam kota
na gorącym dachu mojej
głowy
on czuwa
nad smakiem i kolorem
moich nocnych spraw
|
|
|
|