 |
|
bo chcę cię z każdą wadą , nic nie zmienię. mój narkotyku , mój tlenie..
|
|
 |
|
nie liczę na to , że będzie tak jak dawniej.
|
|
 |
|
po tym wszystkim wciąż nie komentując pomyśl o tym którzy wychowując się w szarym mieście czuja ze nakurwić się jedyne szczęście
|
|
 |
|
To życie, wśród betonowych serc i asfaltowych żył, gdzie to kur*a sens?
|
|
 |
|
Taka moda, by nie wierzyć w Boga tylko w metki i loga.
|
|
 |
|
Wyrzuć to najdalej precz, podnieś głowę, rany lecz
|
|
 |
|
Nie umiesz szczęścia zauważyć może za wysoko patrzysz
|
|
 |
|
"Staje się uzależnieniem pokonywanie przeszkód z uśmiechem
|
|
 |
|
Ilu klnie, że jest źle i dalej brnie.
|
|
 |
|
O ścianę niszczysz pięści, miotasz się w bezsilności
Wpada się w problem jak w bagno, w wir nicości
A świat twych zasad prostych już runął
Jak domek z kart
|
|
 |
|
Tak już ma być zawsze: poranek, gdy nie chce się wstawać, zmierzch, kiedy nie chce się jeszcze umierać, wieczór pełen obaw. Już nie potrafię płakać, chyba nie potrafię. A kochać? Gdzie się podziało moje uczucie miłości? Boże, co ja ze sobą zrobiłam?
|
|
|
|