 |
|
z wszystkich słów, jakie powiedział mi w ciągu tych miesięcy nie potrafiłam zapomnieć o Jego marzeniach, którejś nocy, jakby nieobecnie, szeptanych w mrok. wyznania, historie, gdzieś zniknęły, zepchnięte na samo dno serca. marzenia miały natomiast jakąś obcą siłę. Jego nieśmiałe wizje o naszej wspólnej przyszłości, o rodzinie, którą stworzymy, o domu, wywoływały momentalne łzy wypchnięte świadomością, że o ile poznał miłość, perfekcyjną przyjaźń, poukładał wartości - tego nie spróbuje nigdy.
|
|
 |
|
na półce w łazience stoją perfumy, których używał, noszę przy sobie fajki, które zawsze palił, miętowa woń Jego ulubionych gum do żucia, zapach naleśników w naszej ulubionej kawiarence - wszystkie aromaty, które utożsamiały się z Nim. mocno zaciągam się nosem, lecz nie ma najważniejszego: nie czuję, jak pachnie Jego skóra. nie czuję tego, co było o każdym poranku, gdy muskał palcami moją twarz, obejmował moje biodra ramieniem. jest to w czym Go odnajdowałam, nie odnajduję już Jego samego, a szukając wskazówek w poszukiwaniach słyszę tylko jedno - "Go już nie ma, zrozum".
|
|
 |
|
nie chce innych rąk, innego tonu głosu, innych oczu, ust. chcę go takim, jaki jest.
|
|
 |
|
cudownie mieć tego, który spełnia sny.
|
|
 |
|
a twoje oczy to już nie moje okno na świat.
|
|
 |
|
tak jak to, że chciałem żebyś tu była szczęśliwa, ale ze mną,
żebyś dzieliła tą codzienność.
|
|
 |
|
i próbuję się ogarniać,
ogarniać.. ja wciąż żyję miłością, tak.
|
|
 |
|
mam pistolet, dwa naboje i nas dwoje..
|
|
 |
|
i próbując złapać oddech powiem "kocham Cię" ostatni raz już tobie.
|
|
 |
|
bo wszystko przed tobą i wszystko przede mną,
a nie wystarczy słowo, by coś wiedzieć tu na pewno.
|
|
 |
|
i może trochę pusto i znowu jest to rano..
i znów uwierzyć trudno, że marzenia się spełniają.
|
|
 |
|
jest tak samo, może tylko trochę smutno..
i nie mówisz dobranoc i nie mogę przez to usnąć.
|
|
|
|