 |
|
każda zbłądzona łza płynie w jego kierunku. każdy gest stoi murem przy jego szczęściu. / tonatyle
|
|
 |
|
ponieważ jestem twoja . i właśnie z tego powodu nie powinieneś zadawać mi bólu. / ansomia
|
|
 |
|
nigdy nie daj sobie wmówić, że jesteś głupia. jeśli
ktoś słabo Cię zna i ocenia, to on jest tym
gorszym. nikogo nie powinno się oceniać po
pozorach czy na podstawie plotek. / tonatyle
|
|
 |
|
wiesz dlaczego żyję się tak ciężko i źle? ponieważ
ludzie zamiast pomagać innym, robią wszystko,
by było im tylko gorzej. patrzą na siebie
nawzajem przez pryzmat rzeczy, których im
brakuje. wykorzystują kogo tylko się da do
osiągnięcia celu. człowiek świadomie niszczy
człowieka i nie ma w sobie żadnego poczucia
winy. to właśnie gubi społeczeństwo. / tonatyle
|
|
 |
|
nie przejmuj się, gdy ktoś Cię obgaduje. współczuj lepiej tym, którzy wierzą we bzdury na Twój temat. / tonatyle
|
|
 |
|
nie jestem egoistką, ale przyznaję, że czuję się świetnie, gdy solary i wyniosłe damulki patrzą na mnie z zazdrością. / tonatyle
|
|
 |
|
czujesz się jak królowa? uważaj żebyś nie zaczęła kiedyś srać diamentami. / tonatyle
|
|
 |
|
nikt nie będzie mi mówił jak mam żyć, z kim dzielić czas i życie. nikt nie będzie mnie pouczał co, kiedy i jak wykonywać. / tonatyle
|
|
 |
|
myślałam, że bez niego nie dam sobie rady, że nie przeżyję kolejnego dnia. myślałam, że bez niego umrę, zniknę gdzieś w tłumie ludzi, jako kolejna złamana kobieta. myślałam, że bez niego smutek wypełni każdą mijającą minutę. myślałam, że jego ramiona są jedynym azylem w tym niszczącym świecie. myślałam, że tylko dźwięk jego głosu potrafi rozświetlić moją twarz, a dotyk wywołać przyjemne dreszcz rozchodzące się po całym ciele. myślałam, że on jest moim sensem istnienia, że jego obecnością oddycham. ale jego już nie ma, a ja nadal trwam, nadal istnieję, nadal otwieram oczy. nie ma już go w moim malutkim świecie, ale jakoś daje radę, jakoś się pozbierałam. moje serce nie tęskni już za jego epizodycznym towarzystwem, za jego ulotnymi pieszczotami. nauczyłam się żyć z myślą, że nie byliśmy sobie pisani, że kochałam nie jego, a wyobrażenia o nim. tak jest lepiej, tak jest łatwiej, tak jest bezpieczniej.
|
|
 |
|
nie lubię osoby, którą się stałam. nie lubię tej dziewczyny, która narodziła się we mnie. nie akceptuje jej, traktuję jak intruza. sprawia, że jestem bardziej krucha, sprawia, że pewność siebie, która niegdyś mnie ogarniała, nagle uciekła. nie lubię tej zakompleksionej dziewczyny, która z ledwością umie spojrzeć w swoje lustrzane odbicie, która nienawidzi najmniejszego skrawka swego ciała. nie mogę porozumieć się z własnym ja, które każdego dnia mnie zaskakuje. okłamuje swój mózg, że jestem silna, że jestem twarda, że nic mnie nie złamie, ale dobrze znam prawdę. zmieniam się na gorsze i to mnie przeraża. gdzie ta dziewczyna sprzed roku? gdzie podziała się ta radość i wiara w lepsze jutro? gubię się w labiryntach własnej duszy,tworzę mętlik,z którego potem ciężko mi uciec.potrzebuję tej beztroski,która niegdyś wypełniała każdy dzień,potrzebuję spokoju,który odbijał się echem po każdym uderzeniu serca,potrzebuję dawnej mnie,z którą żyło się tak dobrze.
|
|
|
|