 |
|
Nie można się zakochać w ciągu kilku dni, ale to wystarczająco, by zaczęło zależeć. To wystarczająco, zwłaszcza jeśli doświadczy się takiej bliskości, zarówno psychicznej, jak i fizycznej.
|
|
 |
|
Mogłabym być w końcu czyjaś, lecz nadal nie należę do nikogo.
|
|
 |
|
- To już nawet nie chodzi o odległość - powiedział ścierając wodę z jej policzków, sam nie wiedząc już, czy to łzy, czy krople deszczu. Przytulił ją mocniej. Ona pozostała sztywna w jego ramionach.
-A więc o co? - spytała siląc się na oschły ton.
- Nie mówię, że nie mógłbym Cię pokochać... Ale nie mógłbym teraz. Przepraszam. To wszystko stało się za szybko. - patrzył jej w oczy swoimi smutnymi oczami, aż coś w niej zaczęło topnieć. Złość ustępowała miejsca smutkowi. To było gorsze.
-Napisz do mnie, gdy podejmiesz jakąś decyzje - powiedziała i odwróciła się, chcąc odejść, ale on po raz kolejny złapał ją w talii i zatrzymał, unieruchamiając w swoich ramionach. I tak trwali przez kolejne minuty, w deszczu, nie wiedząc, co dalej będzie, czy będzie cokolwiek.
|
|
 |
|
Nic nie dzieje się bez celu. Bóg chciał, żebyśmy się poznali, On postawił nas na swojej drodze. On chciał też, żebyśmy mieszkali tak daleko od siebie. Pytanie tylko: dlaczego? Gdybyś był bliżej zapomniałabym o przeszłości i pomogłabym Tobie zapomnieć.
|
|
 |
|
Nie lubię, gdy ktoś wciąga mnie do swojego życia, czyni mnie jego częścią, a potem znika. Ja nie chce, aby kolejni ludzie tak mnie traktowali, za każdym razem słysząc te same wyjaśnienia. Wszyscy chcą mojego dobra, nikt nie chce mnie ranić, a zawsze wychodzi tak samo.
|
|
 |
|
Nie chciał zostać ze mną sam, nie chciał poznać mnie lepiej. Powiedział, że na pierwszy rzut oka sprawiam wrażenie osoby, która rani. / choleryczka
|
|
 |
|
To miłe kiedy wracasz i wiesz po co .
|
|
 |
|
mogło być lepiej, zawsze może, ale w żaden sposób czwarte miejsce na turnieju nie psuje tego dnia. moja kuchnia nie doznała jeszcze takiego bałaganu, jak teraz. w całym domu roznosi się zapach kurczaka, a ręce bolą mnie już zarówno od gry, jak i mieszania galaretek. na nodze "MATI ♥" napisane w którymś momencie przez tego głuptasa, na nadgarstku wciąż jego bransoletka. przyjaciółka, która ubolewając nad tym, że przez dwa tygodnie nie mogę zmienić pościeli, w końcu wzięła się za to sama. mimo siniaków, które nie ma mowy, żeby nie pojawiły się na moim tyłku - nieznikający uśmiech, dziękuję.
|
|
 |
|
Na siłę chciałam ratować coś, co tak naprawdę nigdy nie miało szans na przetrwanie. / bezimienni
|
|
 |
|
akurat dzisiaj, kiedy muszę być w najlepszej formie ze względu na długo wyczekiwany turniej, po czwartej budzę się z jakiegoś chorego snu, z trzęsącymi się dłońmi, cała zmarznięta, by dopiero po wypiciu herbaty i niekończącym leżeniu, móc znowu zasnąć. oczywiście, trochę przed szóstą budzi mnie telefon od przyjaciółki: - hej, kochanie, jestem pierwsza? wszystkiego najlepszego, dużo... - zapierdolę Cię, jak Cię spotkam.
|
|
 |
|
Za dwie godziny 14 lipca - moje urodziny, a zarazem mixty w plażówkę, także życzcie mi i Michałowi szczęścia na turnieju, trzymaniem kciuków za nas również nie pogardzimy! :)
|
|
|
|