 |
|
Bo ona tak bardzo chciała, żeby coś napisał. Cokolwiek. Nawet zwykłe „zostaw mnie”. Ale on milczał. A ona tak bardzo chciała, żeby tylko napisał. Cokolwiek, żeby wszystko było jasne..
|
|
 |
|
Nigdy nie płakała. Za bardzo cierpiała, żeby płakać. Wiesz.. serce może pęknąć, ale i tak bije dalej.
|
|
 |
|
To przecież był tylko internet. Otworzyła folder, w którym trzymała e-maile od Niego. Zaznaczyła wszystkie do usunięcia. Program pytał: Jesteś pewny, że chcesz usunąć zaznaczone wiadomości? TAK/NIE. Siedziała chwilę nieruchomo wpatrując się w ekran. Idiotyczne pytanie! Jednak nagle poczuła się tak, jakby od tej odpowiedzi zależało czyjeś życie. Kliknęła „tak”. Nic się nie wydarzyło. Świat istniał dalej. Widownia odetchnęła w ulgą.
|
|
 |
|
Miłości się nie szuka - jest, albo jej nie ma. Nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek. Można nawet zabłądzić, lecz po drugiej stronie nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.
|
|
 |
|
Chciałabym, aby wymyślono sposób na butelkowanie wspomnień - tak jak perfum. Żeby nigdy się nie ulotniły, ani nie straciły świeżości. Żebym w każdej chwili mogła otworzyć buteleczkę i przeżyć to jeszcze raz.
|
|
 |
|
Z kimś, kogo się za bardzo kocha, nie można żyć.
Intensywność i trwałość wykluczają się wzajemnie.
|
|
 |
|
Wszystko zdarza się tylko raz. I nigdy nie wraca. Jeśli będziesz próbowała wskrzeszać przeszłe zdarzenia, ominiesz to, co ma się wydarzyć w następnej kolejności.
|
|
 |
|
Kochać kogoś z litości to znaczy nie kochać naprawdę. I właśnie wtedy ten słaby musi znaleźć dość siły, by odejść, jeśli ten silny jest za słaby, by umieć skrzywdzić słabego.
|
|
 |
|
Patrzysz na mnie tym swoim obojętnym wzrokiem, ale ja wiem, że kryje się za nim całkiem coś innego.
Znam to.
Czuję.
|
|
 |
|
Czy myślę o Tobie? Czasem rano, po przebudzeniu. Chwilę. Mniej więcej do kolejnego poranka.
|
|
 |
|
W tym zapatrzeniu wydał jej się nagle bardzo bliski, jakby znała go całe życie i zawsze na niego czekała.
|
|
 |
|
To było wtedy, kiedy spała u mnie drugi raz.
Wstała wcześniej niż ja, bo kiedy wszedłem do kuchni, siedziała już z kawą w ręku, miała lekko mokre włosy, gdzie nie gdzie kropelki wody wsiąkały w moją koszulkę, którą miała na sobie. Jak tak na nią patrzyłem, po prawie nieprzespanej nocy, bez makijażu, z wilgotnymi włosami, widziałem najpiękniejszą dziewczynę, jaką znałem. Nadal jest taka, prawie idealna, z niesamowitym śmiechem i spojrzeniem. Z takim głupim grymasem, kiedy nie chce mi się wyprasować koszuli. Marzenie każdego. Właśnie wtedy zrozumiałem, że jej nie kocham.
|
|
|
|