 |
|
Może nie wystarczę, ale będę tuż obok, prócz Ciebie nie ma mnie dla nikogo.
|
|
 |
|
Nie zostawię Cię, bo kocham Cię na dobre i na złe.
|
|
 |
|
Chcę Ciebie więcej, nie potrzebuję już nikogo. Przy Tobie jestem sobą, tęsknię, gdy Cię nie ma obok.
|
|
 |
|
Największą motywacją do życia, jest świadomość, że gdzieś tam jest ktoś, kto widzi w Tobie więcej niż Ty sam w sobie widzisz.
|
|
 |
|
To, co kobieta potrafiła zobaczyć w mężczyźnie było poza możliwością zrozumienia przeciętnie inteligentnego mężczyzny. Kobieta ogólnie bardzo inteligentna potrafiła okazać się kompletownie głupia, jeśli chodziło o jej mężczyznę.
|
|
 |
|
I chcę ci jeszcze powiedzieć, że bardzo cię kocham. A w razie gdybyś odczuł niedostatek miłości z mojej strony, przeprosić cię, że nie zawsze potrafię ci ją okazać.
|
|
 |
|
Chcę być tą jedną jedyną. Twoją wybranką, bez której nie potrafisz żyć, od której rano odrywasz się niechętnie, a wieczorem pędzisz do niej jak na skrzydłach. Nie mogę być trzymanym w rezerwie elementem planu B ani nagrodą pocieszenia.
|
|
 |
|
Czuję się jak gówno. Jedno wielkie gówno. Nie nie umiem zrobić dobrze. Wszystko niszcze, wszystkich zawodze. Nic nie potrafie. Nawet zadbać o własne życie. Wybaczcie mi, wy, których zraniłam. Jestem zła, jestem beznadziejna...
|
|
 |
|
Tak często mam ochotę wyłączyć się z tego świata.
Odejść, nie pozostawiając po sobie żalu.
Z daleka od tych kłamstw, chamstwa, zdrad i fałszu, od tych jebanych uczuć, które tak bezlitośnie ranią ludzi.
W takich chwilach zatracam się w muzyce, bo tylko ona rozumie ból.
|
|
 |
|
Po prostu ja nie zasługuję na miłość.
Mam świadomość, że mnie się nie da kochać, a jeśli komuś się wydaje, że mnie kocha to, w chwili gdy mnie lepiej pozna i zobaczy, że jestem o wiele kruchsza i smutna niż na co dzień, to to złudzenie pęknie niczym bańka mydlana.
Nawet nie zasługuję na czyjś promienny, szczery uśmiech, na zwykłą, koleżeńską rozmowę, więc nie mogę nawet śmieć marzyć o tak wielkim uczuciu.
|
|
 |
|
Nie chcę być sam. Nigdy nie chciałem być sam. Kurewsko tego nienawidzę.
Nienawidzę tego, że nie mam z kim porozmawiać, nienawidzę tego, że nie mam do kogo zadzwonić.
Nienawidzę tego, że nie mam nikogo kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie, powie, że wszystko będzie w porządku.
Nienawidzę tego, że nie mam nikogo, z kim mógłbym dzielić nadzieje i marzenia.
Nienawidzę tego, że przestałem mieć nadzieje i marzenia.
Nie znoszę, tego, że nie mam nikogo kto powiedziałby żebym się trzymał, że się odnajdę.
Nienawidzę tego, że gdy krzyczę jak opętany, to krzyczę w pustkę.
Nienawidzę, że nie mam nikogo kto by usłyszał mój krzyk i nie ma nikogo, kto pomógłby mi nauczyć się przestać krzyczeć.
Nienawidzę tego, że to do czego zwróciłem się w swej samotności mieszka w joincie albo w butelce wódki.
|
|
|
|