 |
tak, umieram. dziś przez ciebie odchodzę z tego świata. czuję się taka słaba. nie mam skąd brać sił. brakuje mi tlenu. nie potrafię walczyć z bólem, który niszczy mój organizm. boję się cholernie tego. wiem, że nie dam rady walczyć o dalsze życie. ono nie ma najmniejszego sensu, gdy ciebie nie ma tu przy mnie. a jednak wiem, że są ludzie, którzy chcą, aby się pozbierała i pokazała co znaczy walczyć o siebie. a ja? zwyczajnie się poddaje. nie wiem, z której strony uderzyć, aby było dobrze. strach, niepewność powoli mnie niszczą. sprawiają, że nie potrafię ot tak się zmienić. chociaż w głębi duszy powstaje mętlik. zaczynam błądzić między życiem, a śmiercią. nagle muszę wybrać... pytam siebie czego naprawdę chcę. ale ja nie wiem. nie jestem w stanie decydować teraz o tym wszystkim. nie myślę racjonalnie. dobiłeś mnie, odebrałeś mi to wszystko co się dla mnie liczyło.
|
|
 |
wiesz co nas zniszczyło? brak odpowiedniej komunikacji. zabrakło nam tego czegoś, co powodowało, że potrafiliśmy się ze sobą dogadywać. zniszczyliśmy przez to samych siebie, bo oddaliliśmy się. to spowodowało, że zabrakło nam czasu na szczere rozmowy. a to zaczęło mieć głębsze podłoże w naszej znajomości. rozdzielił nas brak szczerości i zaufania. oboje zapomnieliśmy, że szczerość w związku była podstawą wspólnej przyszłości. wzajemne zagubienie naszych ciał i dusz pogłebiło jedynie to wszystko co się wokół nas działo. powstała pustka i obojętność, a nasza znajomość została zniszczona na podstawie wzajemnych kłamstw...
|
|
 |
staram się jakoś żyć tak, aby nikt mi nie zarzucił, że sobie w życiu nie radzę. próbuję układać wszystko od nowa, aby odciąć się od przeszłości, lecz wiem, że to wszystko jest uniknione. ten powrót dawnych wspomnień, pojawiające się wypadki bliskich mi osób oraz nagłe ich odejścia. ciężko mi jest ot tak wymazać z pamięci, kiedy czasami przed oczami mam jeszcze mnóstwo tych negatywnych scen. to doprowadza mnie do wariacji i totalnego szaleństwa. znów przeszłość chce mi wejść na głowę, a ja muszę z tym walczyć. nie wiem skąd też mam brać na to siły, kiedy dawne sceny, które wciąż są przede mną odbierają mi to co mnie naprawdę motywowało.
|
|
 |
noc, to ulubiona pora, kiedy można o wszystkim porozmyślać. powracają dawne wspomnienia. głowa przepełniona jest masą róźnych myśli, które z każdą minutą duszą coraz bardziej zaczynają dusić serce. powraca ból z przeszłości. wszystko to staje się takie szare, puste. cisza wypełnia pokój i ściany. czasami jedynie w tle słychać płynący kawałek zajebistego utworu, który nadaje sens głębokim myślą. na wszystko co jest wokół można patrzeć z innej perspektywy. czas pokazuje, jak wiele się straciło, a co zaś zyskało. pozwala się wybić z tej codziennej rutyny. zagłębiając się coraz bardziej można odczuć łzy, które spływają po twarzy, które nie są oznaką bezsilności. one jedynie są symbolem bólu, który zniszczył tak duzą część życia...
|
|
 |
coś się zaczęło, coś skończyło. nigdy nie wiesz, kiedy ta chwila, w której żyjesz jest tą ostatnią. dlatego człowieku, nie marnuj życia na łzy, one są zbędne. jeżeli wiesz, że na czymś ci zależy to walcz do cholery. nawet jeżeli masz tego żałować. walcz do samego końca. nie mów, że nie masz sił, bo to ciebie właśnie niszczy. sprawiasz, że się poddajesz, oddalasz się od swojego celu. niszczysz swoje marzenia i pragnienia. poddajesz się. pokazujesz jednocześnie tym, że brakuje ci sił na wszystko, ale nie rozumiesz, że to ciebie do końca wyniszcza? tracisz to wszystko co może być naprawdę dla ciebie ważne, co może stać się twoim szczęściem. nie znasz przyszłości, nie marnuj więc swojego czasu na kolejne chwile smutku. to nie ma sensu. lepiej się cieszyć tym co jest przed tobą. radością i szczęściem, nawet jeżeli to ma być zdobyte poprzez walkę.
|
|
 |
chcę być blisko ciebie. proszę, pozwól mi na to. nie odrzucaj mnie od razu, gdy pojawi się jakaś chwila niepewności, czy zachwiania równowagi. proszę, pozwól mi dać ci to szczęście, którego pragniesz. chcę ci dać tak wiele, chociaż wiem, że nie wiele jestem w stanie ci zaoferować, ale czy to musi mieć tak wielkie znaczenie? nie mogę ci zapewnić idealnej przyszłości, która będzie pełna materialnych rzeczy, ale mogę dać ci mnóstwo uczuć, tych głównie pozytywnych. mogę cię zapewnić, że nigdy nie zostaniesz sam, bo zrobię wiele, abyś mógł się cieszyć każdym dniem. poświęcę każdą chwilę dla ciebie, gdy tylko będziesz mnie potrzebował. rzucę swoje obowiązki, aby ciebie ratować, tylko proszę, daj mi szansę i pozwól spróbować chociaż zawalczyć o ciebie. to tak niewiele..a zaś z drugiej strony dla mnie wszystko co sprawi radość w duszy i sercu.
|
|
 |
co ty ze mną robisz? dlaczego moje ciało tak lgnie do ciebie? czemu tak na mnie działasz, przyciągasz, kusisz, sprawiać, że człowiekowi mało, i że z każdą chwilą chce ciebie coraz bardziej? jak ty nad tym panujesz? jak to robisz, że tak kusisz swoim głosem, oddechem, delikatnym dotykiem , które przypomina muśnięcie skóry poprzez anioła? dlaczego nie pozwalasz się dotknąć, pocałować, napawać się przez dłuższą chwilę swoim ciałem, zapachem? dobijasz mnie, człowieku. sprawiasz, że chcę ciebie coraz bardziej i więcej mieć przy sobie. nasilasz moje pragnienie. bawisz się przy tym tak wspaniale, kochanie? nie widzisz, że mnie powoli wykańczasz? pokazujesz siebie z różnych stron, jesteś tak bardzo niedostępny, a im dłużej tak mnie zwodzisz, tym pragnienie jest silniejsze. co z tego masz? jakie korzyści?
|
|
 |
jesteś tak zabawny, że aż śmieszny z tymi swoimi czułymi słówkami. mówisz teraz szczerą prawdę, przyznajesz się do wszystkiego po tak wielu latach? to widocznie kochanie zagubiłeś po drodze resztę prawdy. a gdzie przyznanie się do szczerości, że nie istniejesz, że jesteś jednym wielkim wytworem mojej wyobraźni? myślałeś, że się o niczym nie dowiem, że moi znajomi są tak samo ślepi, jak ja? ah, no tak, zapomniałam. przecież ty wiedziałeś przez całą naszą znajomość, że nie mam nikogo, prawda? a widzisz, tu cię zaskoczę...mam przy sobie ludzi. ale jestem tak samo kłamczuchą, jak ty. też lubię się czasem zabawić czyimś kosztem. ale nie robię tego zawsze. jeżeli widzę, że ktoś mnie oszukuje od samego początku to zaczyna włączać mi się czerwona lampka w głowie, zaczynam trzymać dystans do ludzi. i szczerze? są tylko nieliczne osoby, przy których jestem sobą, przy których nie muszę udawać nikogo innego. i wiesz, żałuję, że tyle łez straciłam przez ciebie.
|
|
 |
życie bez ciebie? to spełnienie moich marzeń. uwolniłam się od tego zła, od przeszłości, od kłamstw. dla mnie jesteś już tylko wytworem mojej wyobraźni, podświadomości, która przywołuje czasami twoje imię. nie istniejesz dla mnie. stałeś się koszmarem, o którym kiedyś zapomnę. przejdę do normalnego, spokojnego życia, w którym ciebie już nie będzie. będę mogła uczyć się szczęścia od nowa. zacznę walczyć o siebie, o przyszłość i ludzi, którzy są tego warci. jednak będę ostrożna. nie dam tak łatwo się zmanipulować, jak kiedyś. nie pozwolę nikomu zabawić się moim kosztem. nie uronię więcej łez przez kolejnego idiotę, jakim ty byłeś. teraz to ja ustalę zasady, do których każdy, kto będzie chciał znaleźć się na długo w moim życiu będzie musiał się dostosować. koniec z tymi kłamstwami.
|
|
 |
ty, cholerny egoisto. z każdym dniem nienawidzę cię coraz bardziej. coraz częściej brzydzę się tym, że miałam z kimś takim styczność, że wpuściłam taką osobę do swojego życia, którą jesteś ty. jesteś kolejnym kłamcą, oszustem, który uwielbia wyszukiwać swoje ofiary, a następnie skutecznymi sposobami rozkochiwać je w sobie i zabawiać się nimi, no nie? uwielbiasz grać na ludzkich nerwach, bawić się uczuciami niewinnych osób. mścisz się na każdej dziewczynie, która ci ulegnie. czerpiesz z tego jakieś korzyści, satysfakcje, a może czujesz się dowartościowany tym, że ktoś ci uległ? tak bardzo chcesz się poczuć dobrze, że masz wyjebane na ludzkie życie i ból, czy to twój cel, aby każda cierpiała?
|
|
 |
patrzę na twoje zdjęcie i nie mogę pojąc. jak to się stało, że tak bardzo pomyliłam się względem ciebie? dlaczego pozwoliłam sobie na taką chwilę słabości, która mnie zniszczyła? zastanawiam się również, gdzie miałam wtedy oczy? dlaczego nie zorientowałam się wcześniej, że życie przy tobie było jednym, wielkim kłamstwem? przecież ty nigdy nie istniałeś. bawiłeś się mną. byłam wyłącznie twoją ofiarą. miałeś przy tym jakaś satysfakcję, która sprawiała, że chciałeś coraz więcej z każdą chwilą, a ja? brnęłam coraz dalej w to wszystko. topiłam się w tych cholernych kłamstwach. pozwoliłam sobie na parę chwil słabości, które mnie zniszczyły. nie zdawałam sobie sprawy, jak daleko się posunąłeś w swojej zabawie. byłam w tobie zakochana, zauroczona tobą..a ty posunąłeś się do takich drastycznych metod. jednak liczę na to, że los kiedyś będzie sprawiedliwy i każda łza, ból, rana zostanie wyrównana. liczę na to, że i tobą ktoś tak samo zabawi się, jak ty mną w przez ostatnie lata znajomości.
|
|
 |
zniknij, proszę zniknij raz na zawsze z mojego życia. mam już dość ciągłego cierpienia. to ty jesteś powodem moich łez i sam doskonale o tym wiesz. po co mi to robisz? po co się do mnie odzywasz, kiedy tak naprawdę nic nie ma sensu? po co powracasz do mojego życia, aby je po raz kolejny zniszczyć? chcesz mnie tym wszystkim zabić, chcesz, abym kolejny raz przez ciebie cierpiała? nie posiadasz żadnych uczuć, nie rozumiesz, że to mnie niszczy? człowieku, jesteś pasmem moich wszelkich błędów i niepowodzeń, które przytrafiły mi się w życiu, przez cały ciąg naszej znajomości. jesteś moją cholerną słabością, z którą wciąż muszę walczy. twoje odejście pomogłoby mi. nie czułabym kolejnej presji, nie musiałabym od ciebie uciekać. proszę, pozwól mi normalnie funkcjonować. błagam wręcz...daj mi oddychać swobodnie nieskażonym tlenem.
|
|
|
|