 |
lubię grać, oszukiwać, zwodzić ludzi. uwielbiam pokazywać się przed każdym z innej strony. nie ważne, czy to dobre podejście, czy też złe dla danej osoby, ja to lubię i nie zmienię się. dlaczego? mam swoje powody, a mianowicie wiem, że nie można pokazywać prawdziwej siebie, prawdziwej osobowości i charakteru, jaki się posiada od razu, bo ludzie są, jak takie pasożyty. żywią się każdą informacją lub potknięciem człowieka, co doprowadza do całkowitego zniszczenia organizmu.
|
|
 |
cześć, kochanie. jak tam u ciebie? jak twoje życie dziś wygląda? jesteś teraz szczęśliwy po naszym rozstaniu? masz super dziewczynę, która dała ci szczęście w postaci małych pociech? spędzacie ze sobą mnóstwo czasu na spokojnym i pełnym radości etapie życia? a może czasami się kłócicie i ona wygania cię na kanapę spać? daje ci to szczęście, którego zawsze pragnąłeś, czy jednak to nie jest ta jedyna, która powinna nią być? odczuwasz przy niej radość z życia? robi ci wieczne kontrole i sceny zazdrości? dba o ciebie, jak nikt nigdy wcześniej? spełnia każde twoje marzenie i pragnienie, na które masz czasami swoje zachcianki? odpuszcza ci robienie awantur i scen przed rodziną, gdy wracasz z imprezy pod wpływem alkoholu bądź narkotyków?
|
|
 |
myślisz, że jestem wciąż tak głupia i naiwna? że twoje słowa wcale mnie nie dotknęły? to się możesz mylić. olałam cię, ale czasami jest tak, że prawda boli. i ta twoja szczerość bardzo mnie zraniła. zabolało najbardziej to, że było cię dopiero po tylu latach stać na szczerość. i wiesz co? żałuję. cholernie żałuję, że o ciebie walczyłam z twoimi kochankami. powinnam już dawno rzucić to wszystko w cholerę i walczyć o swoje prawdziwe szczęście. wylałam przez ciebie masę łez, których dziś żałuję, ale jednak czegoś mnie to nauczyło. dzięki tej nauce teraz jestem ostrożniejsza. z innej strony patrzę na świat i ludzi. mało kogo do siebie dopuszczam, a nawet jeżeli coś takiego się wydarzy, to minie mnóstwo czasu zanim ta osoba dowie się całej prawdy o moim życiu. o mojej przeszłości, o popełnionych błędach. najpierw będę stopniowo kogoś do siebie dopuszczać, sprawdzając, czy ma sens powierzenie tej osobie chociażby części swojego życia. nie pozwolę, abym więcej musiała płacić za tamte błędy.
|
|
 |
uzależniłam się od ciebie. zawsze, gdy dzwoniłeś, pisałeś ja byłam tuż przy tobie. nie czekałam na to, jak będę mogła mieć wolną chwilę, aby cię odwiedzić, zawsze rzucałam wszystko i pędziłam w twoim kierunku. bałam się, że coś złego się z tobą dzieje, że mnie potrzebujesz, lecz ty z czasem zacząłeś to wykorzystywać. nie przeszkadzało ci granie na moich nerwach, wręcz przeciwnie. uwielbiałeś się nimi bawić tak samo, jak mną. widziałeś, jak się wyniszczam, jak moje ciało upada, jak powoli tracę siłę do życia, i jak umieram. lecz nic nie zrobiłeś w tym kierunku, aby mnie ratować. cieszyłeś się widząc, jak wypala się moja egzystencja. chciałeś tego. chciałeś mnie zniszczyć, aby pozbyć się mojej osoby z tego świata. ale nie udało ci się to. w ostatniej chwili się opamiętałam i zrozumiałam, jakie popełniam błędy. wyszłam z tego bez szwanku starając się zapomnieć o tym, że ktoś taki, jak ty kiedykolwiek istniał w moim życiu.
|
|
 |
nie chciałam tego. nie chciałam się w nim zakochać, a jednak to się stało. przez tą miłość straciłam pewne wartości. zapomniałam czym jest przyjaźń, walka o drugą osobę oraz prawdziwe znaczenie słowa kocham. dziś spoglądając na wszystko co się wydarzyło w naszym związku mogę śmiało powiedzieć, że było to jedynie zabawą, zniszczeniem pewnych wartości emocjonalnych. ta życiowa nauka sprawiła, że dziś inaczej patrzę na ludzi i otaczający świat. wiem, że tamte zdarzenia zniszczyły mnie wewnętrznie, ale teraz staram się żyć na nowo. bez niego, bez tych fałszywych kłamstw, które doprowadziły mnie do takiego stanu. a teraz zaczynam nowe życie, gdzie będzie wszystko wyglądać inaczej, lepiej.
|
|
 |
mój życiowy błąd? poznanie ciebie, a następnie powierzenie ci mojego serca wraz pełnym zaufaniem. nie zasłużyłeś nigdy na to, ale ja nie miałam możliwości się o tym przekonać. zbyt szybko mnie w sobie zauroczyłeś, a jeszcze szybciej rozkochałeś. spowodowałeś, że straciłam dla ciebie głowę. nie przejąłeś się tym, że mnie niszczysz. sprawiłeś, że ja chciałam coraz więcej ciebie, wręcz pragnęłam częstej obecności twojej przy mnie. zniszczyłeś mnie tym, ale też nauczyłeś po rozstaniu, aby więcej dawnych błędów nie popełniać.
|
|
 |
już dawno powinniśmy ze sobą skończyć. męczyliśmy się tylko w tej znajomości. każde z nas się w tym dusiło. nie było między nami żadnej swobody. wieczne kontrole, sprawdzanie drugiej osoby. kłótnie i kolejne kryzysy, gdy tylko wdarło się, jakieś małe kłamstwo bądź chęć uwolnienia się od tego. brak poczucia świadomości, że jesteśmy wolni. uzależnienie od siebie, trwanie w toksycznym związku... naprawdę nie widziałeś, jak bardzo nas to niszczy? przecież to prowadziło nas do wyniszczenia nie fizycznego, lecz psychicznego. popadanie w coraz to większy dołek, nowe urojenia, toksyczne myśli, które powodowały, że następowały długotrwałe przesłuchania. czy to, aby na pewno było dla nas dobre, czy my chcieliśmy stworzyć związek, który był więzieniem?
|
|
 |
czuję się słaba. opadam na ziemię. policzkiem dotykam chłodnej nawierzchni. zagryzam mocno swoją dolną wargę. zaczyna powoli krwawić. czuję, jak moje ciało jest bezwładne. nie jestem w stanie się unieść w górę. nie mam sił, aby chociaż uklęknąć i zacząć szukać, jakiejś podpory, za pomocą, której mogłabym się podnieść. czuję, jak moja twarz z każdą chwilą zaczyna coraz bardziej boleć. to staje się nie do wytrzymania. policzki zalewam łzami. zapewne niedługo pojawiają się siniaki. to zaledwie kwestia czasu. odczuwam silny ból w nadgarstkach, które pokazują mi, że one zaczynają puchnąć. kostka w prawej nodze niesamowicie mocno rwie, jakby była skręcona, a ja nie jestem w stanie nawet jej zacząć masować, aby złagodzić ból. czuję, jak krew spływa po mojej twarzy. rozcięty łuk brwiowy, który niesamowicie krwawi. silny ból głowy spowodowany szarpnięciami... widzisz? to są oznaki mojej słabości. znów pozwoliłam na to, aby sen stał się rzeczywistością...
|
|
 |
czuję, jak brakuje mi ciebie. noce są takie puste, dni takie ciche i szare. nie ma już tego co było kiedyś, co powodowało moją radość na twarzy. nie sięgam już po telefon, aby zobaczyć, czy zobaczę na wyświetlaczu nieodebrane połączenie bądź wiadomość. nie wstaję już tak szybko z rana z myślą, aby uszykować się na spotkanie z tobą. moja głowa nie jest przepełniona myślami o tym co robisz, co się z tobą dzieje. teraz czuję przypływ nagłego spokoju, ciszy. nie ma już dawnych nacisków z twojej strony, które powodowały, że bałam się wyjść z domu i spotkać ze znajomymi. teraz już jest inaczej, bo uwolniłam się od wiecznych kontroli, które mi robiłeś.
|
|
 |
tak trochę za tobą tęsknie, wiesz? brakuje mi tych naszych wieczornych wypadów, gdzie wspólnie spędzaliśmy czas przy zachodzie słońca. tęsknie za naszymi wspólnymi rozmowami, które motywowały mnie do dalszego, ciągłego działania. tęsknie również za tymi nocami, gdy potrafiłeś zadzwonić w środku nocy, aby mnie usłyszeć. brakuje mi tych wspólnych licytacji o to, kto miał rację w wielu sprawach. tęsknie też czasami za tymi naszymi spotkaniami na wspólnych obiadach u naszych rodziców. niekiedy jeszcze też łapię się na tym, że brakuje mi ciepła twoich ramion, w które kiedyś mogłam się wtulić, gdzie czułam bezpieczeństwo. po prostu brakuje mi ciebie pod każdą postacią...
|
|
 |
I pamiętaj. Nie ważne w jakiej będziesz złej sytuacji masz we mnie zawsze wsparcie. Nigdy Cię nie odtrącę, nie powiem, że brakuje mi dla Ciebie czasu. Nawet jeżeli coś będzie ważnego, to odrzucę tą rzecz, aby tylko Tobie pomóc. Stanę nawet na rzęsach, aby Cię uszczęśliwić. Nigdy nie pozwolę Cię zranić. Nie pozwolę, aby ktokolwiek Cię skrzywdził. Jeżeli pojawi się w życiu taka osoba, to przysięgam, że będzie miała ze mną do czynienia. Bo ja nie pozwolę na to, aby ktoś skrzywdził mój mały skarb, który obecnie dojrzewa niczym kwiat, który otwiera swoje płatki na świat.
|
|
 |
nie ma cię. znikasz niczym poranna mgła z mojego życia. stajesz się wspomnieniem, historią, która czegoś uczy. zostawiasz po sobie wiele doświadczeń, bólu, otwartych ran i masę krwistych łez. sprawiasz, że to wszystko zaczyna się ze sobą łączyć. rany nie zostają odkażone, więc wchodzi zakażenie, które powoli zaczyna atakować od wewnątrz mój organizm. trucizna, która jest zawarta w każdej otwartej ranie miesza się z moją naturalną krwią. czuję, jak staję się słaba. mój organizm powoli się wyniszcza. zakażenie atakuje tym razem moje narządy. zaczyna dopływać do serce. niszczy powoli nerki i wątrobę. czuję, jak serce zaczyna wariować. tętno staje się przyspieszone. odczuwam coraz więcej bólu, ucisku. środki farmakologiczne nie pomagają. morfina nie działa... a jedynym ratunkiem jest cofnięcie czasu i wybranie opcji, w której nigdy nie zagościłbyś w moim życiu. lecz tak się nie da. muszę teraz znieść to wszystko. muszę przez ciebie odejść z tego świata. ja umieram w męczarni przez ciebie.
|
|
|
|