 |
|
siedzę przed komputerem z uśmiechem, przede mną kilka bukietów kwiatów i dźwięk piosenek Ireny Santor. jeszcze kilkanaście minut temu był u mnie mój głuptas i świętowaliśmy razem święto kobiet. uwielbiam jego speszoną minę przed drzwiami mojego mieszkania, czerwień na policzkach i cichy szept, którym oznajmia, że peszy się dać mojej mamie kwiaty.
|
|
 |
|
nadal jest tym samym chłopakiem którego poznałam w szkole. tym zajebistym kolesiem, który zawsze przy mnie był , i nawet gdy popełniałam błędy - nigdy się nie odwrócił . / angelic
|
|
 |
|
mimo, iż dzień dzisiejszy był, a właściwie jeszcze jest dniem kobiet, nie minął mi jakoś inaczej niż zwykle. zwlokłam się z łóżka o wpół do dziesiątej, pojechałam na zastrzyk, wróciłam do domu i tak plątałam się bez celu do południa. rodzice cały ten czas spędzili w szpitalu, przy dziadku. wczoraj stracił przytomność, jest z Nim coraz gorzej, według diagnozy lekarza serce niedługo się zatrzyma. atmosfera w domu robi się coraz bardziej gęstsza. nikt nic nie mówi, ciszę od czasu do czasu przerywa tylko telewizor lub radio. jeżeli chodzi o życzenia to żadnych nie usłyszałam, zresztą i tak żadnych się nie spodziewałam. zatroskany tato nie wie nawet, jaki dzisiaj dzień tygodnia. najważniejsze jest jednak to, że jesteśmy wspaniałą rodziną, która razem może przetrwać wszystko. więc jeżeli w tym dniu miałabym sobie czegoś życzyć, byłoby to zdrowie dla dziadka, byłby to szczery uśmiech moich rodziców. / a dla Was, kochane dużo zdrowia - bo ono jest najważniejsze. / pstrokatawmilosci
|
|
 |
|
buuum /
I w tej paranoi po prostu żyć, mimo wszystko.
|
|
 |
|
' smaruj łokcie! ' - wrzasnął, klepiąc mnie w plecy. ' oliw kolana ' - odparłam, odtrącając Jego rękę i próbując dopić colę, którą cały czas mi zabierał. patrząc na to z boku pomyślałabym , że jesteśmy niezrównoważeni psychicznie używając takowych określeń - ale na szczęście patrzę swoimi oczami, pierwszoplanowo i jedyne co widzę to niesamowitą radość wraz w wypowiedzeniem nowego , głupkowatego tekstu i tą więź , która na zawsze zostanie nazwana 'przyjaźnią' - mimo wszystko./ veriolla
|
|
 |
|
w końcu nachodzi wieczór, kiedy jest Ci wszystko jedno. nie zmywając makijażu w mokrym od deszczu ubraniu kładziesz się na podłodze i zasypiasz, wtulając się w dywan. nazajutrz budzisz się między jedną a drugą nogą od stołu i jedynym Twoim życiowym celem jest znalezienie zapalniczki, a następnie ponowne zaśnięcie tym razem w objęciach nikotynowego dymu. zasnąć i się więcej nie obudzić. przespać problemy. podnieś powieki, kiedy zwyczajnie, samoistnie znikną. to tak samo abstrakcyjne jak wystygnięcie zimnej już kawy.
|
|
 |
|
- zielony. zielony kojarzy mi się z... nadzieją. a Tobie? - odpowiedział mi uśmiechając się od ucha do ucha. wyciągnęłam ramiona, a On mnie mocno przytulił. - z Tobą. - szepnęłam najciszej jak potrafiłam. - ze mną? dlaczego? - dopytywał się, przewiercając mnie spojrzeniem. - bo jesteś moją nadzieją. na szczęście. - odparłam.
|
|
 |
|
diastema /
i czasem przychodzi taki moment w życiu człowieka , że trzeba zrezygnować , zapomnieć , pójść na przód. i nieważne , jak cholernie by ci zależało , jak trudne by to było. po prostu trzeba.
|
|
 |
|
A z Tobą zrobię to co z truskawkami .. Zamrożę ! a jak najdzie mnie na Ciebie ochota to Cię będę po kawałku odmrażać ; D / ciamciaramciaa
|
|
 |
|
"Pierdole zimne dłonie i coraz krótszy oddech.
Olej pozory, spójrz mi w oczy, zeskanuj dusze.
Otrzyj łzy, złap za rękę, pomóż uciec."
|
|
 |
|
na jednorazowych talerzykach karmimy się odgrzewaną miłością.
|
|
 |
|
tak,możesz mieć tę satysfakcję , że mnie zniszczyłeś - i tę pewność , że już zawsze zajmiesz jakąś cząstkę mojego serca - jako jedno z najgorszych wspomnień. / veriolla
|
|
|
|