 |
|
-z kim piszesz?(spytał siadając obok mnie na zimnej posadce)-z nikim..(odpowiedziałam zamykając klapkę motorolli i zerknęłam w Jego niebieskie tęczówki)-przecież widzę,z kim?(nalegał)-noo mówię Ci,że z nikim(przedrzeźniałam go)-ok..(rzekł,podniósł się i odszedł zostawiając mnie samą).Parę chwil później usadowiłam mu sie na kolanach z telefonem w kieszeni spodni.Poczułam wibrację,a wraz ze mną on..-No pokaż z kim piszesz.(nie odpuszczał)-no z Kaśką pisze!(rzuciła moja przyjaciółka).Nie wierzył mi,chciał dowodu..Mimo, ze nie jesteśmy razem podobała mi się ta Jego zazdrosna minka i zatroskane oczy..Zakochałam sie w nich,a przecież obiecałam sobie,że do tego nie dopuszczę..Spędziłam z nim Sylwestra i poranek Nowego Roku.. I tęsknie za Nim.. i za Jego goracymi pocałunkami o północy..
|
|
 |
|
Uderzyłeś mi do głowy o wiele bardziej niż bąbelki w szampanie.
|
|
 |
|
Niech już jest ten Sylwester. Napierdolę się tak, że zapomnę o Bożym świecie, będę tańczyła i macała się z nieznanymi facetami. Wrócę do domu i położę się na pierwszym lepszym łóżku. Rano dostane kilka esemesów od ' wczorajszych ' chłopaków. Nawet nie przeczytam, usunę. Być może tak stracę miłość swojego życia. Ale wiesz co ? Jebie mnie to.
|
|
 |
|
(CZ. 1)koniec był blisko. czuła, jak na zawsze odchodzą od niej resztki sił. pokute igłami blade ciało było pokryte siecią sinych żył. wystające kości wyglądały tak, jakby bez litości chciały przebić jej delikatną skórę. choroba wyniszczyła ją do takiego stopnia, że nawet lekki ruch palcami sprawiał jej ból. odpływającym wzrokiem patrzyła swoimi przekrwionymi, podkrążonymi oczami na osobę, która jako jedyna była w stanie rzucić wszystko i siedząc przy łóżku, czuwać przy niej 24 godziny na dobę - na przyjaciela, którego traktowała jak własnego brata. z którym dorastała i uczyła się, jak żyć. wypełniał jej pustkę po stracie najbliższej rodziny. był dla niej codzienną, prywatną dawką szczęścia. respirator, do którego była podłączona dziewczyna, zaczął wydawać coraz wolniejsze odgłosy. wiedziała, że za chwilę odpłynie do krainy nicości.
|
|
 |
|
(CZ.2) mimo bezsilności, wyciągnęła do niego rękę. słone krople spływały po jej anemicznych policzkach. chłopak także nie ukrywał łez. nie było już dla niej nadziei, że z tego wyjdzie. nadszedł niechciany czas pożegnania. – sprawiłeś, że poznałam, co to szczęście – w białej sali zabrzmiał ledwo słyszalny głos dziewczyny. – dziękuję… - nie dokończyła. jej wzrok gasnął. wzeszło dla niej czarne, śmiercionośne słońce. życie właśnie dobiegało końca. chłopak, powstrzymując szloch, patrzył na jej uciekające w ciemność oczy. – wypełniłaś sobą całe moje serce. kocham Cię, aniołku. i zawsze będę. – powiedział, po czym delikatnie musnął wargami jej kościstą dłoń. rozległ się ciągły, nieznośny sygnał. umarła.
|
|
 |
|
jestem najlepsza w oszukiwaniu samej siebie .
|
|
 |
|
tylko jego pocałunki były jak kojący balsam dla moich wiecznie spierzchniętych ust.
|
|
 |
|
mam wrażenie, że gdybym stanęła na górce i wykrzyczała, że jestem samotna to i tak nie przyszedłbyś mnie przytulić..
|
|
|
|