 |
|
polej kolejkę z te martwe marzenia, za wszystko co miało tu być, czego nie ma
|
|
 |
|
łapałam go na tym, że intensywnie mi się przyglądał. czułam się wtedy tak ważna.
|
|
 |
|
są w naszym życiu ludzie z których powinniśmy cieszyć się w każdej życia sekundzie
|
|
 |
|
i co z tego, że wyglądała tak, jakby bawiła się wspaniale? co z tego, że z jej twarzy nie schodził uśmiech? w środku rozpierdalało ją, gdy widziała jego smutną twarz.
|
|
 |
|
bałam się, bo doskonale wiedziałam, że jest typem faceta w którym mogę się zakochać. nie pomyślałam tylko o tym, iż ten typ nie umie patrzeć na strach w oczach dziewczyny. i przytulił mnie czule, i przypadkiem wyswobadzając z uścisku zabrał mi serce.
|
|
 |
|
- gorąco mi jest! - rzucił w trakcie informatyki odchodząc od okna w między czasie ściągając bluzę. wtykając nos w zeszyt i studiując temat uśmiechnęłam się pod nosem. - koszulkę też zdejmij. - po czym bezcenne zdziwieniem kiedy siedział w samych jeansach rozpinając spodnie, a gdy lekko pociągnęłam Go za szlufkę, zaczął się drzeć na całe gardło. - o jezu, jezu, nie ruszaj! wiesz jakie mam łaskotki na penisie?!
|
|
 |
|
tkwimy w schemacie toksycznej miłości
|
|
 |
|
ostatnimi czasy coś się jebie. to chyba życie.
|
|
 |
|
życie to nie m jak miłość, życie to trudne sprawy
|
|
 |
|
zostaw mnie. wyjdź. zamknij za sobą drzwi. zabierz swój zapach, dotyk, swoje ciepło. zniknij, tak jak zwykle. muszę zapomnieć, czego Twoje pocałunki nie ułatwią.
|
|
 |
|
nie chodzi o to, że zabrał mi serce, bo nie zabrał - dałam Mu je. dałam dobrowolnie z uśmiechem wymalowanym na twarzy i krótką prośbą, żeby się nim opiekował. sęk w tym, że odszedł. któregoś dnia, zabierając ze sobą swój zapach i tak istotną część mnie.
|
|
|
|