 |
|
rzygam miłością. kiedy tak bardzo potrzebowałam uczuć z samotności przygryzałam wargi i zaciskałam moje małe piąstki, tupiąc i płacząc równocześnie. a teraz mam jej aż nadmiar. dwie drogi. pierwsza bezpieczna, spokojna i cicha. druga pełna zawirowań, niepewna, ale wymarzona. serce i mózg kłócą się o to, którą mam zmierzać. tracę siły. padam na kolana. proszę Boga o jakikolwiek znak. milczy. muszę podjąć decyzję. nie potrafię. umieram.
|
|
 |
|
czuję jak dramatycznie spadam w dół. depresja to dziwka. nie mam siły podnieść się łóżka, a co dopiero mówić o uśmiechu. zgubiłam się. po godzinnych walkach z samą sobą z ledwością wychodzę na zatłoczone. szukam Cię w spotykanych osobach. ktoś ma podobne oczy, a inny jest tego samego wzrostu, ktoś ma taką bluzę jak Ty, a inny jest tak przeraźliwie chudy. ale oczy, nikt nie ma takich oczu. czekoladowe tęczówki z iskierkami otulone przeraźliwie długimi rzęsami. na nie nie mogę napotkać. ludzie zaczepiają mnie na ulicy. mężczyźni chcą się mną opiekować. mówią mi niesamowicie miłe rzeczy. żaden z nich nie umie powiedzieć tak 'r' żebym zadrżała. nikt nie jest taki jak Ty.
|
|
 |
|
nie znosze chwil kiedy czuje że ludzie na mnie liczą, a ja po prostu sobie nie radze.
|
|
 |
|
Mówił, że jestem dzielna. Dobrze że nie widzi mnie teraz.
|
|
 |
|
patrzysz wstecz i pamiętasz, że to już było, ten cały cyrk, który miał nigdy więcej się nie powtórzyć.
|
|
 |
|
Nie powiedział nic więcej, a ja nie mogłam pytać.
|
|
 |
|
zaraz wybuchnę, ale spokojnie zapalam papierosa, macham rękoma.
|
|
 |
|
wiesz co, rozpieprzyłam się w pewnym momencie zupełnie.
|
|
 |
|
Czasami łapałam Go na tym, że przygląda Mi się z boku, uśmiechając się łagodnie jakby sama moja obecność była dla Niego największym skarbem.
|
|
 |
|
Nie umiem powiedzieć czy się kochaliśmy, ale jest pewne, że śmialiśmy się wspólnie, a czy to nic nie znaczy?
|
|
 |
|
nie chciała nic, prócz bycia przy nim. ten naćpany kretyn nigdy tego nie rozkminił.
|
|
 |
|
nigdy nie przegap okazji aby powiedzieć komuś, że go kochasz .
|
|
|
|