 |
|
doszłam do szatni i zauważyłam jego który czekał na kogoś. - cześć. - rzucił.. - hej, czekasz na kogoś? - zapytałam . - na Ciebie. - syknął z poważną miną. zaczęłam ubierać kurtkę, stał z rękami w kieszeni patrząc na mnie wzrokiem który mówił 'szybciej się nie da?' wyszliśmy już ze szkoły i szliśmy dłuższą chwilę w milczeniu. - co chciałeś? - zapytałam. - nic. - wyjąkał. zaśmiałam się patrząc na niego krzywo. - mam dość twojego zachowania, tego jak udajesz że jest spoko a tak naprawdę nie chcesz ze mną być, męczę się tym, chcę widzieć że ci na mnie zależy czy tylko ja mam się ciągle starać? - podniósł głos. - tobie zależy? no chyba na tej lasce co wczoraj się z nią lizałeś. - krzyknęłam. zrobił zdziwioną minę. - o czym ty do mnie mówisz? sam masz na mnie wyjebane. - zatrzymałam się. oglądnął się za siebie i złapał za głowę, za nami szła ta panna. - jeśli mnie na serio kochasz to powinieneś zostać teraz przy mnie. - uśmiechnął się i robiąc krok do tyłu zakończył naszą 'miłość'.
|
|
 |
|
przyszłam do przyjaciółki, przechodziłam obok jego pokoju. przez uchylone drzwi zobaczyłam jego sylwetkę, stał przy otwartym oknie paląc szluga, w pokoju panował totalny nieład. - co mu jest? - zapytałam ją. - od tego czasu co ze sobą nie piszecie tak właśnie się zachowuje. - wyjąkała. nie wiedziałam co o tym myśleć. weszłam do jego pokoju i oparłam się o drzwi. - co się dzieje? - zapytałam. odwrócił się w moją stronę a na jego twarzy pojawił się łagodny uśmiech. - nic się nie dzieje, co ma się dziać. - odparł gasząc peta. - no właśnie widzę. czemu się nie odzywasz? - zadałam kolejne pytanie. - nie chcę się narzucać, nie wiem czy chcesz żebym ci zawracał głowę. a ty czemu się nie odzywasz? - spojrzał na mnie. - bo dokładnie pomyślałam to co ty. - zaśmiałam się. podszedł do mnie i opierając się rękami o drzwi musnął moje wargi.
|
|
 |
|
- człowiek mądry odpowiada ' tak ' , czy ' no ' ? - tak. - a opowiedzieć Ci kawał ? - no .. :D
|
|
 |
|
gdyby On wiedział jak się stoczyłam, wróciłby. może z litości, żalu, ale wróciłby. na pewno.
|
|
 |
|
nie lubię tych wieczorów, gdy skulam się pod kołdrą na łóżku, przytulam do poduszki i usiłuję opanować myśli, które rozpierdalają mi głowę.
|
|
 |
|
staliśmy ekipą na przystanku czekając na autobus. trzęsłam się z zimna szczękając zębami, podszedł do mnie przyjaciel i objął mnie ramieniem, wtuliłam się w jego ciepłą kurtkę słuchając jego ględzenia, że się nie ubrałam. - Gabii.. - wyjąkał spoglądając na mnie z góry. - hm? - zasyczałam. - Michał. - syknął. podniosłam głowę i zobaczyłam go idącego w naszą stronę. - siema. - rzucił w naszą stronę gadając z resztą mojej ekipy. spojrzałam na przyjaciela i oboje się uśmiechnęliśmy do siebie. - tulimy. niech se pomyśli, że chodzimy razem. - powiedział do mnie i oboje wybuchliśmy śmiechem. wtuliłam się w niego ponownie. przeszedł koło nas mierząc wzrokiem mojego przyjaciela. -popatrzył na mnie jakbym mu matkę pantoflem zabił.- zaśmiał się. -wy to macie jednak najebane.-pojechała szczerością kumpela. spojrzałam za siebie i zobaczyłam go dzwoniącego do kumpli którzy mieli załatwić mojego "chłopaka". jednak zrozumiał co stracił.
|
|
 |
|
budzę się i widząc wiadomości na telefonie od przyjaciół cieszę się , że wszystko wraca do normy. od samego rana jestem w ich towarzystwie, uśmiech nie schodzi z twarzy, nie ma już grymasów i łez w środku rozmowy, jest dużo śmiechu i odpierdalania mało mądrych rzeczy. część z nich odprowadza mnie pod sam dom wpadając czasem na obiad. ledwo zdążę zjeść już dzwonią żeby przyjść w naszą miejscówkę , migiem pędzę. spędzam z nimi cały wieczór ale następuje ten moment kiedy przychodzi czas się pożegnać. wracam zupełnie sama i wpatrując się w gwiazdy przypominam sobie o nim , łzy napływają do oczu i zaczyna się powtórka . nie mogę być sama , nie potrafię dać sobie wtedy rady .
|
|
 |
|
-Prawy czy lewy, lewy czy prawy...
-O co ci chodzi?
-Zastanawiam się w który policzek cię pocałować..
-A nie lepiej w usta?
-No fakt.
|
|
 |
|
Siedziałam samotnie w domu na komputerze . Nagle na ekranie pojawiło się : ,, Szymon . przesyła wiadomość . '' To był on . . Napisał ` cześć co tam ? ;d ` Zamurowało mnie . Chłopak z którym byłabym prawie rok , do mnie napisał . . niepewnie odpisałam ` siema . spoko , a tam ? ` i czekałam z niecierpliwieniem aż odpisze . Po 10 minutach znowu pojawiła się malutka ikona z napisem , że przesyła wiadomość . Z uśmiechem na twarzy zobaczyłam co napisał . : ` jakoś leci . pamiętasz jaki dzisiaj dzień ? ` . Trochę posmutniałam . . Dzisiaj 2 miesiące , jak z nim nie jestem . . Powoli odpisałam : ` no ba , że pamiętam . Dzisiaj mija dwa miesiące , jak się ode mnie uwolniłeś . ` Zastanowiłam się chwilę , i wysłałam . Nie czekałam długo , aż odpisał : ` nie . Dzisiaj mija dwa miesiące odkąd popełniłem największy błąd w moim życiu , zostawiłem Cię ` . Zamurowało mnie . Nie odpisałam . Nie wiedziałam co . Bałam się . . Bałam się , że znowu mu wszystko wybaczę .
|
|
 |
|
Czwartek. Miała wf z jego klasą na sali gimnastycznej. Grali w piłkę nożną. Byli w przeciwnej drużynie, ona uśmiechała się i nie zwracała na niego uwagi. Obróciła się i niespodziewanie z całej siły dostała piłką w brzuch od jego kumpla, którego nienawidziła. Nie mogła złapać oddechu, upadła, całe jej ciało drżało . Wszyscy zgromadzili się wokół niej, a on jako jedyny kazał się wszystkim odsunąć . Wziął ją w swoje ramiona wybiegł na dwór. Po jej policzkach spływały łzy, przestała drżeć, a on wpatrzony był w jej zasmucone oczy. Przypomniał sobie ile razy przez niego cierpiała, właśnie wtedy zrozumiał , ze powinien temu zapobiegać. Na dwór wyszli jego kumple, on na ich oczach musnął jej wargi swoimi ustami i przytulił mocno do siebie. Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech i szepnęła : " zostań moim osobistym lekarzem.
|
|
 |
|
późnym wieczorem zeszłam do sklepu. dochodząc słyszałam głośne rozmowy. bałam się wychodzić wieczorami. pierwsza myśl jaka mi przemknęła to:- menele stojący pod sklepem. jak zwykle się doczepią. - wyszłam zza rogu i patrzyłam z niedowierzaniem. siedział na schodach z browcem między nogami. momentalnie zrobiło mi się gorąco, chociaż na dworze było kilka stopni na minusie. modliłam się, żeby żaden z jego kumpli nie odezwał się ani słowem. na marne.- o, księżniczka idzie.- wzięłam głęboki oddech naciskając klamkę od drzwi sklepu. w pośpiechu kupiłam to co potrzebowałam i z drżącymi nogami wyszłam. już nie siedział, tylko stał patrząc na mnie i opierając się o poręcz. - nawet na zwykłe 'siema' jej nie stać. zajebiście kurwa. - kopnął puszkę z piwem a mnie serce o mały włos nie wyskoczyło z klatki piersiowej. dzisiaj boję się przejść obok ciebie na ulicy. i kto by pomyślał, że kiedyś twoje ramiona wydawały mi się najbezpieczniejszym miejscem na ziemi.
|
|
 |
|
siedziałam na lekcji wosu.nagle otworzyły się drzwi-weszła dyrektorka.oznajmiła Nam,że mamy nowego kolegę,przeniesionego do Nas z klasy 'A',za zachowanie.olałam to wkładając nos w zeszyt.nagle kazała mu wejść,mówiąc:'Michał,zapraszam'.kątem oka widziałam całą tę odgrywającą się szopkę, ale jakoś bazgroły w zeszycie wydawały mi się ciekawsze.nagle zobaczyłam Jego wyłaniającą się posturę: baggy,najki,szeroka bluza,fulcap-wszystko idealnie pasujące do siebie. podniosłam głowę, a moim oczom ukazał się łysy,uśmiechnięty arogancko Anioł,mający w oczach wypisane:'jestem zimny,mnie się nie rani'.nigdy wcześniej Go nie widziałam.patrzyłam na Niego,próbując nie otworzyć gęby z wrażenia.spojrzał na mnie wzrokiem,który dosłwnie przeszedł przeze mnie na wylot.pierwszą myślą jaka dostała się do mojej głowy było:'muszę Go poznać.kurwa,zakochałam się'.i to nie była chęć Jego dotyku,czy czegokolwiek innego-to była chęć możliwości rozgryznienia tego cholernie trudnego i zagadkowego kolesia.
|
|
|
|