 |
|
- idziesz ze mną? - rzucił do niego kumpel. pokręcił głową, reagując tak samo na kolejne namowy. padało coraz mocniej, więc w końcu zwinęliśmy się z boiska. rozkminiając coś z innym ziomkiem trzymał się kilka metrów za nami. - ej, ja chyba lecę skrótem, bo się zbiera na konkretną ulewę. siemanko Wam! - ruszyłam w przeciwnym kierunku, co od razu go zainteresowało. momentalnie przyspieszył. - ja lecę z nią, bo jeszcze coś jej się stanie. - rzucił i ruszył za mną, a kiedy oddaliliśmy się nieznacznie, powoli zaczynałam się zastanawiać w którą stronę uciekać. pierwsze zdanie rzucone do mnie: - jak tam chcesz, ale ja sądzę, że lepiej gdybyś tą koszulkę zdjęła. - z kim ja tworzę team,boże.
|
|
 |
|
- ej, myślałaś, że za Ciebie wbiegnę. wiem. wiem, że tak pomyślałaś! - zarzucił mi, by kilka akcji później doprowadzić do czołowego zderzenia, gdy akurat cofnęłam się w biegu do odbicia. - na cholerę wbiegasz za mnie, kiedy już tak nie myślę?! - rzuciłam mierząc go spojrzeniem. - czy ja jestem taki tyci tyci, że nie widzisz jak biegnę? - bronił się, robiąc głupią minę. tak, jesteśmy najdziwniejszym teamem, który przy jednej akcji wspiera się, motywuje, chwali i gratuluje, by za chwilę rzucać potok pretensji i zdziwienia.
|
|
 |
|
A jeśli tęsknota, to tylko chwilowa, taka na moment, na sekundę, kiedy się schowasz pod kołdrę!
|
|
 |
|
Ludzie wprost uwielbiają nas niszczyć. Zrobią wszystko, abyśmy poczuli się źle, bezwartościowi, samotni. Wystarczy chwila słabości, a oni to wykorzystają. Zupełnie jakby ich całe życie polegało na czyhaniu na nasze upadki. / pepsiak
|
|
 |
|
Wylałaś tak wiele łez. Tak wiele razy zagryzałaś wargi z bólu, wmawiając sobie, że tak będzie lepiej. Tęskniłaś. Każdy dzień wydawał się piekłem. I nagle w Twoim życiu pojawia się ktoś inny. Ktoś, dzięki komu te szare dni wypełniane są kolorami. Ktoś, kto tak cudownie potrafi opowiadać, a zarazem tak idealnie słuchać, gdy mówisz Ty. Ktoś, kogo śmiech jest całkiem inny od tego, który kochałaś słyszeć w przeszłości. Ktoś, kogo dotyk jest o wiele czulszy niż tamten. Ktoś, przy kim czujesz się tak bardzo bezpiecznie. Ktoś, kto ma całkiem inne oczy, całkiem inny uśmiech i całkiem inne podejście do życia - mimo, że tak bardzo jest podobny do tamtego. Ktoś, dzięki komu przeszłość odchodzi gdzieś, gdzie nigdy już nie będzie miała prawa zaboleć. Ktoś, dzięki komu zrozumiałaś, że miłość może być czymś pięknym, a serce na prawdę potrafi pokochać po raz drugi - ze wzmocnioną siłą. / veriolla
|
|
 |
|
Każdego dnia walczę aby życie miało sens.
|
|
 |
|
Uwielbiam kłaść ci się na klatkę piersiową i wsłuchiwać się w Twoje bicie serca to zdecydowanie najlepsza muzyka dla mnie ♥
|
|
 |
|
Nie rozumiem ludzi, nigdy nie zrozumiem, którzy załamują łeb bo nie jest tak jak kiedyś. Wiecie dlaczego tak nie jest? Bo nic nie zdarza się dwa razy. Po za tym siedzicie z załamanymi łbami, zamiast budować coś od nowego. Niektóre rzeczy są jak z babki z piasku, ogólnie zajebiście wyglądają, ale często szybko znikają. Dlatego bezsensu jest się rozczulanie poprzez kilka dni nad takimi epizodami, nie szkoda życia? Szkoda, to jasne! Tylko nie wszyscy o tym wiedzą, ale kiedyś się przekonają. Wielu też ma pretensje, że świat jest taki a nie inny. Świat jest idealny, ludzie są nieidealni. Wyobrażacie sobie gdyby te dwie rzeczy były idealne? Wtedy nie miałby sens ani rap, ani życie. Bo nie byłoby nad czym kminić, co robić, czego poprawiać, o co walczyć.
|
|
 |
|
Jeszcze jeden oddech, dwa. Niech wystarczą.
|
|
 |
|
to niebywałe jak ludzie potrafią się przywiązać, jak uzależniają swoje życie od tego, co kochają, jak dają się obezwładniać tęsknocie i stracie. wspomnienia sytuacji, smaków, zapachów dotyku biorą wszelką górę nad rozsądkiem. przykuwają uwagę do głupot, a uśmiech roziskrza ich twarz na najbanalniejszy kawałek ciasta wręcz identycznie przyrządzonego jak to które wypiekała na co dzień mama. szarlotka odeszła wraz z nią. ludzie cierpią, choć życie podkłada im okazje do cudownych doświadczeń. lubią cierpieć, z obawy, że zapominając o bólu zapomną o tym jak dobre było to, co utracili.
|
|
 |
|
- przystopujmy, bo jeszcze się od Ciebie uzależnię. - rzuciłam zaczepnie. - to źle? - nie. nie, dopóki ma się dostęp do tego od czego się uzależni. - udzieliłam odpowiedzi, analizując jednocześnie tamten okres z przeszłości, kiedy dosadnie zrozumiałam jak to jest go tracić i zdychać na odwyku. wizja rozstania znów zamajaczyła się w mojej wyobraźni. tuż koło mostka coś podejrzanie zakuło. - ja wiem, ale damy radę przez te kilka miesięcy, nie? - odrzekł, dając mi do zrozumienia, że wcale nie chce odchodzić, a odcięcie mojego uzależnienia to nie zniknięcie, które wybiera, bo chce, lecz musi.
|
|
|
|