 |
|
jeśli nie wiesz dokąd masz iść, jeśli nie wiesz jak dalej żyć, chodź tu ze mną. otwórz oczy, czas przestać śnić, chodź tu ze mną, razem odnajdziemy cel
|
|
 |
|
to chyba znaczy coś, podobno mój głos jest komuś bliski, a siedzę gdzieś gdzie tylko ja i tamta kawa
a wokół ruchomy świat którego nie zauważam
|
|
 |
|
znaki zza szyb nie doprowadza mnie tam dokąd zmierzam,
mój cel oddala sie bo kosmos sie rozszerza
|
|
 |
|
"siatka krzywd obleka nawet stopy"
|
|
 |
|
"poprzestańmy na sobie, na tym małym i ciepłym"
|
|
 |
|
i płynął czas, jak wszystko tęsknota zdycha, zabrakło nas, czy jest mi przykro? mam czym oddychać
|
|
 |
|
wczoraj znów szukałem śmierci na ulicach, ale nie martw się, nie pytaj, CHYBA ŚMIERĆ NAS UNIKA
|
|
 |
|
zamiast mieć plan, mam kaca i zamiar dziś znów się schlać jak szmata i nawiać stąd
|
|
 |
|
siemasz jest melanż, bierz flaszkę na trzepak nie spełnisz marzenia na ławce pamiętaj, pamiętaj o melanżu, melanż rzecz święta
|
|
 |
|
wczoraj była środa melanż, jest niedziela
|
|
 |
|
'wypij kiedyś za moje szczęście z Nią' - powiedział bezczelnie. popatrzyłam na Niego i z uśmiechem na ustach odpowiedziałam: 'nie ma sprawy, wypiję'. spojrzał na mnie krzywo, po czym dodał:' i nie pojedziesz mnie? nie masz nic przeciwko? nie jesteś zazdrosna?'. zaśmiałam się i powiedziałam:'człowieku, dla mnie byłeś przygodą'. uśmiech zszedł z Jego twarzy i widziałam, że pojawił się smutek choć starał się to ukryć. odwróciłam się i odeszłam, zaciskając oczy by nie pojawiły się w nich łzy. tak,kłamałam.
|
|
 |
|
nigdy nie pozwól aby Twoje szczęście zalezało od drugiego człowieka
|
|
|
|