 |
|
'ja wiem ,że lepiej byłoby nie czuć nic.
|
|
 |
|
tylko nie jestem pewna, czy wystarczy mi sił...
|
|
 |
|
Jak umrę, to zróbcie afterparty po moim życiu i balujcie tydzień
|
|
 |
|
Kochaj wszystko co masz , bo nagle możesz nie mieć niczego.
|
|
 |
|
Idź własną drogą , bo w tym cały sens istnienia , żeby umieć żyć..
|
|
 |
|
Kiedyś odnajdziesz się w tym całym sensie życia.
|
|
 |
|
Mam wyjebke na was wszystkich.
|
|
 |
|
zujesz ze tracisz coś co się z tobą wiąże
nie życzyłem ci złe i wciąż życzę ci dobrze
chciałaś tego! no to masz to czego chciałaś
idz w swoją stronę! trzymaj się ode mnie z dala!
(...)
nie mamy o czym gadać - sorry wiem ze boli
ale możesz już iść jak skończyłaś pierdolić!!
w swoja stronę śmiało głowa do góry i z fartem
dobry dowcip i tym razem był kiepskim żartem.
|
|
 |
|
'Mała, uważaj, On jest w szkole!' Usłyszałam od kumpeli. Serce zaczęło mi bić niewyrażalnie mocno, zatrzymałam się w połowie drogi i zaczęłam szybciej oddychać. 'Słabo mi.' Wyszeptałam. Wtedy zauważyłam Ciebie, założyłeś to, co najbardziej lubiłam na Tobie, szedłeś w moją stronę z kumplami. Ja zaczęłam się cofać do łazienki. 'E, stój!' Usłyszałam. Weszłam do łazienki i zamknęłam się w kabinie. Przesiedziałam tam całą przerwę i jeszcze dłużej. Dostałam esa: 'Wchodzimy do sali, oni też już weszli.' Poczułam ulgę, lecz posiedziałam jeszcze chwilę, uspokoiłam się i ogarnęłam. Wychodząc, znowu zrobiło mi się słabo. 'Cześć. Czemu uciekałaś?' Usłyszałam. Stałeś tam, w przejściu i czekałeś na mnie. 'Słabo mi. Idę na lekcje, może pogadamy później.' Chciałam przejść. 'Pogadamy teraz, albo nigdy.' Spojrzałam się na Ciebie. 'No to wybacz, ale nigdy.' Puściłeś mnie, a ja skierowałam się ku sali. 'I tak pogadamy. Bo Cię kocham.' Usłyszałam. 'Ja Ciebie też.' Odpowiedziałam cicho. 'Wiem.' Powiedziałeś
|
|
 |
|
Obiecałam Ci, że kiedyś roześmieję się Twojej przyszłej lasce w twarz, pamiętasz? Odpowiedziałeś, że nie będę musiała, bo ja jestem Twoją ostatnią. Dziś to zrobiłam, roześmiałam się tej całej rudawej blondynce w twarz, gdy rozmawiała z Tobą przez telefon. Czemu wtedy? Żebyś wiedział, że nie rzucam słów na wiatr. Tak samo, jak mówiłam, że będę Cię kochać wiecznie .. Ja obietnic dotrzymuję, pamiętaj ..
|
|
 |
|
dradziła go. Nie mógł uwierzyć, że po czterech najpiękniejszych latach swojego życia, ona wywinęła mu taki numer. Poczuł się jak pustak, jak stary, podarty misiek, którego wyrzucono na śmieci. Każde miejsce, każda piosenka, każde słowo przypominało mu o niej. Nie mogąc sobie znaleźć miejsca pił. Niby głupie rozwiązanie lecz według niego było one najrozsądniejsze. Niegdyś smutki topił w jej ustach, teraz topi je w alkoholu. Przegrał ze wspomnieniami. Stoczył się na dno, z którego już nigdy się nie wybi II mietowyismiech .
|
|
 |
|
dradziła go. Nie mógł uwierzyć, że po czterech najpiękniejszych latach swojego życia, ona wywinęła mu taki numer. Poczuł się jak pustak, jak stary, podarty misiek, którego wyrzucono na śmieci. Każde miejsce, każda piosenka, każde słowo przypominało mu o niej. Nie mogąc sobie znaleźć miejsca pił. Niby głupie rozwiązanie lecz według niego było one najrozsądniejsze. Niegdyś smutki topił w jej ustach, teraz topi je w alkoholu. Przegrał ze wspomnieniami. Stoczył się na dno, z którego już nigdy się nie wybi II mietowyismiech .
|
|
|
|