 |
|
Znalazłam Ciebie gdzieś na końcu świata
I wszystko już wiem
Szukałam całe dnie, miesiące, lata
I odnalazłam Cię
Już wiem, że od dziś
Chcę dzielić z tobą wszystkie moje sny
Zasypiać i budzić się przy Tobie
Do końca swoich dni
A teraz kiedy jesteś przy mnie blisko
Nie muszę martwić się
Bo dzięki Tobie wiem, że mam już wszystko
W dwóch słowach kocham Cię
|
|
 |
|
tu życie ma tempo które szybko zabija.
|
|
 |
|
powieki stają się za ciężkie.
|
|
 |
|
pozwól mi żebym miała znów szansę na spełnienie swoich marzeń.
|
|
 |
|
i w jednej chwili świat traci na znaczeniu.
|
|
 |
|
Było wiele takich chwil, kiedy chciałam się otworzyć, kiedy chciałam opowiedzieć Ci o moich wątpliwościach, nieprzespanych nocach, wylanych łzach, o tęsknocie, o cierpieniu, które wyżerało ogromną dziurę, w moim sercu, coś wewnątrz mnie wciąż szeptało mi do ucha, że to najwyższa chwila na szczerość, że później może nie być już okazji. Wiele razy chciałam opowiedzieć Ci o tym, jak wychodziłam na dach stając na krawiędzi, aby choć przez chwilę poczuć, że moje życie jest cokolwiek warte, jak potrafiłam wyciągnąć ręce do nieba, by usłyszeć jakikolwiek szept z góry, by ktokolwiek podyktował mi co mam dalej robić, żeby nie błądzić. Wiele razy chciałam opowiedzieć Ci o swoim życiu. Naprawdę chciałam, ale nie miałam okazji, zaniam wyszeptałam pierwsze słowa, Ty zniknąłeś zostawiając mnie samą z tą historią, która z braku odpowiedniego odbiorcy, zaczyna gnić wewnątrz mnie.
|
|
 |
|
Możesz zostać ile chcesz
obmyśliłam dla nas dobry plan
razem zestarzejmy się
wciąz tak mało jest dobranych par
nie ma sensu szukać już
z nikim wcześniej nam nie było tak
szanse mógł nam dać sam Bóg
ostatni raz
|
|
 |
|
I patrzysz na mnie tak przenikająco smutno, i mam żal do siebie, że się zgodziłam, że pozwoliłam Ci się w to pakować, że ustalałam warunki, zamiast definitywnie Ci odmówić, że zbliżyłam się do Ciebie i łudziłam się, że mnie nie pokochasz i nie będziesz tak cierpiał, widząc że w mojej strony to nie jest takie niezniszczalne i ważne.
|
|
 |
|
Widząc łzy w tamtych oczach, uświadomiłam sobie, że mówienie o uczuciach rani, że pochopnie nie mamy prawa wypowiadać się o nich, że stanowi to bezpośrednie zagrożenie dla serc innych osób. I przestałam mówić, że kocham, kiedy nie byłam tego pewna, i właściwie wyszło na to, że nie mówiłam tego w ogóle. Z wyjątkiem Ciebie. Nie rozumiem tego, naprawdę. Nie wiesz nawet jak osobliwym odczuciem było patrzenie wprost w Twoje oczy, kiedy "kocham Cię" było równie codzienne, normalne i oczywiste jak "dzień dobry" czy "smacznego".
|
|
 |
|
Mówisz mi o miłości, choć doskonale wiesz, że nie potrafię tego docenić.
|
|
 |
|
Nawet jeśli poprzestawiałam w życiu całą hierarchię rzeczy ważnych, jeśli zdawać by się mogło - wypisałam Cię z niej, przestało być tak jak wcześniej, wtargnęły się bezmyślne sytuacje, które zaburzyły całą harmonię. Nawet jeśli z Ciebie zrezygnowałam dla innych rzeczy i ludzi. Nawet jeśli błysnęła między nami ta iskra nienawiści i pretensji, to nie zdołam wyrwać z serca tamtych miesięcy i ta cząstka, przylegająca we mnie tuż koło mostka pozostanie Twoja, niezależnie od dróg jakie obierzemy i ruchów jakie wykonamy.
|
|
 |
|
I chcę się czuć perfekcyjnie, uparcie dążę do tej doskonałości, bez błędów i to głupie, nierealne do spełnienia, ale omamia mnie. I nie potrafię przyznać się do pomyłek takiego kalibru, i dlatego wolę Cię zostawić, nie wyjaśniając, że jesteś dla mnie po prostu za dobry, za kochany, za idealny, a ja jestem paradoksalnie przy Tobie taka zła.
|
|
|
|