 |
|
w pokoju unosiła się woń płynu do podłogi, a gdzieniegdzie pozostawały jeszcze mokre fragmenty na panelach. sprawdziłam czy aby przypadkiem nie mam jakiś wiadomości na komórce. widząc to co poprzednio - czyli nic nowego - rzuciłam się bezradnie na łóżko sięgając po książkę. po około trzech minutach, kiedy zupełnie nie mogłam skupić się na potoku słów, które czytałam, zrezygnowałam z podjętego działania. sięgnęłam po bluzę, zwisającą na oparciu fotela. zarzuciłam ją na ramiona, i wybiegłam z domu, po drodze informując mamę, że wrócę wieczorem. mój pokój lśnił - przyszedł czas na remont serca.
|
|
 |
|
- dajmy sobie trochę czasu. poczekajmy. - a mamy na co czekać?
|
|
 |
|
Jego wszystkie 'nie kocham Cię' raniły moje serce. każdy zwrot tego typu pozostawiał lekkie zadrapanie. w końcu takich ranek nazbierało się wystarczająco dużo, aby utworzyć potężny uraz na moim drobnym sercu. i mimo tego, iż to wszystko było tylko żartami - bolało.
|
|
 |
|
- a jakie masz marzenie na dziś? - żeby się spełniło to wczorajsze.
|
|
 |
|
lubię puzzle , układanki itp. ale to już przesada co robisz z moim życiem.
|
|
 |
|
mój przyśpieszony puls i zdezorientowanie tym razem nie są z Twojego powodu. zdziwiony?
|
|
 |
|
masz wybór. albo znikniesz na zawsze, albo zostaniesz na zawsze. mam dosyć twoich chwilowych powrotów. moje serce tego nie zniesie. zlituj się.
|
|
 |
|
tak dokładnie to nie wiem co do Ciebie czułam. To było coś w stylu przyjdź i nigdy nie odchodź.
|
|
 |
|
nie licz na coś więcej niż 'siema' z moich ust, gdy nie należysz do ludzi , którzy nadają sens mojemu życiu.
|
|
 |
|
Marnotractwo czasu? Skoro tak to nazywasz, jak dla mnie to była miłość .
|
|
 |
|
Nie rozumiem, czemu czasami tak po prostu znikasz. Ale nie przejmuj się. Nie rozumiem też fizyki, matematyki, czy chemii.
|
|
 |
|
Chciałabym takiego, który słuchałby ze mną mojej ulubionej piosenki, nie marudząc, że leci 53728387263 raz.
|
|
|
|