 |
|
zawsze żyłam ze świadomością, że kiedy będzie ciężko będę w tym sama.
|
|
 |
|
widzi to w snach, klatka po klatce, zapomnieć ciężko, czasem bezsenność to błogosławieństwo.
|
|
 |
|
wiesz jak jest, wystarczy jedno spojrzenie, jej wystarczył jeden gest, a już wiedziała, że on jest jej przeznaczeniem.
|
|
 |
|
patrząc w małe okno ścięte lekkim mrozem, wspomniała czas gdy robiła sobie bransoletki nożem.
|
|
 |
|
nie rozumiem słów którymi mówią do mnie inni, ich pragnień, ich gestów, ich wyrazów, ich twarzy, ich prawdy.
|
|
 |
|
przypominam sobie sny o pięknej przyszłości do której wszystkie drzwi są zamknięte, już bezpowrotnie.
|
|
 |
|
coraz częściej nad ranem w mojej głowie pędzą myśli, zbyt wiele się zdarzyło odkąd ostatnio gadaliśmy.
|
|
 |
|
nie zostało nic, dlatego nie ma już mnie i Ciebie.
|
|
 |
|
nie ma co gadać, po co udawać, że jeszcze coś nas łączy.
|
|
 |
|
z tamtych obietnic został pył, który rozsypał czas po glebie.
|
|
 |
|
i może lepiej, bo nie do końca wiem co mógłbym Ci powiedzieć.
|
|
|
|