 |
|
przepraszamy, jest nam naprawdę bardzo przykro, jak mogliśmy coś spierdolić, to położyliśmy wszystko
|
|
 |
|
Nie chcę związku, chcę wpadać do niego raz na jakiś czas, posłuchać o prozaicznych, codziennych sprawach, pograć w gry wideo, nic nie mówić innym o tej pokręconej relacji, być wolną, ale jednak jego, on wolny, ale jednak wierny mi. A pewnego dnia po prostu nie wyjdę. Zatrzyma mnie pod kołdrą, za rękę, nadgarstek czy co tam, i prześpimy jeszcze trochę, szkołę, pracę, ważne spotkania, innych ludzi. Obudzimy się inni, uświadomieni, że z tego może wyjść coś dobrego. / mentche
|
|
 |
|
czasem marzę widząc rzeczy, których nie ma, że świat się zmienia, że wszystko kiedyś będzie lepsze, że słowa, które mówię nie rozpłyną się na wietrze, że co dziś szepczę, jutro wykrzyczę głośno patrz jak z dzieciaków dojrzali ludzie rosną z kolejną wiosną coraz więcej ich odchodzi patrz ile smutków szczęście rodzi łez potrzeba czasem marzę, że u mnie już tych łez nie ma to marzenia, ale wiem, że śnię na jawie, że mam to prawie cały świat, jak wszyscy ludzie otwieram oczy szeroko, wiem, że się znów budzę coraz krócej dociera do mnie rzeczywistość zwykłe marzenia chcę ułożyć swoją przyszłość, bo jak światło to błysło, odmierza czas w swoich krokach
|
|
 |
|
pośród zwyczajnych chwil, budzić się rano ze spokojem zwykłe marzenie moje życie w przyjaciół gronie :))
|
|
 |
|
pamiętaj o tym, że nadzieja karmi, a nie tuczy. do szczęścia otwarte drzwi, nie szukaj kluczy
|
|
 |
|
nie wiesz jak bardzo chciałbym zaznać ciszy, w zaciszu ścian przestać myśleć, miga mi tylko parę dobrych chwil, a między nimi s-s-schiza, gdybam..ile by kosztował święty spokój i kto by na niego ile wydał, pengi, ja nie wypłaciłbym się już do śmierci (choć może śmierć jest właśnie tym spokojem)
|
|
 |
|
nie dziś, nie dzwoń do mnie, to w zupełności nie jest kurwa zbyt stosowne, chcę zostać sam, aż poukładam ten bałagan, na tydzień lub dwa...
|
|
 |
|
bo moje oczy to nie ogród barw, to raczej szarość
|
|
 |
|
nie rysuj oczu proszę, one zazwyczaj są smutne,
czasem puste, nie znajdziesz w nich nic szczególnego,
czasem krzyczą gdy usta milczą, nie widzisz tego ?
nie widzisz.. rzadko patrzysz w moje oczy
czasem wcale wiem, nie działają jak narkotyk
|
|
 |
|
i krzyczę wzrokiem, ponieważ inaczej nie mogę już,
bo słowa, które mówię zazwyczaj tną jak nóż,
no cóż, nie próbuję nawet sobą być,
olać wszystko, patrzę w przyszłość i nadal nie widzę nic,
|
|
 |
|
jestem tuż obok, podnieś wzrok i zwróć go na mnie, tuż obok, zrobię krok i tchu zabraknie, łapię Cię za dłoń, daję kolor to na pewno, wokół betonowe mury, szare prawie jak getto
|
|
 |
|
zaufaj mi na chwilę chociaż, nie mów jesteś taki sam, tego nienawidzę w słowach kiedy płycą aż do dna, trwa w nas ta pasja pomimo, że nie wierzysz w "One love" jak Nas
|
|
|
|