 |
|
i sam nie wiesz teraz czy to ściema, może masz taką nadzieje, chuj, a może nie masz
|
|
 |
|
i wiem, że często zadaję ból Tobie i uwierz, że bym z Tobą w chuj pobiegł
|
|
 |
|
jak sie rozstawaliśmy natychmiast brakowało mi tchu, rozumiesz? jak jego nie było przy mnie to mnie wszystko bolało. dusiło sie i wszystko mnie bolało. po tym duszeniu, kiedyś, na początku, poznałem, że go kocham
|
|
 |
|
to jest piękne, jak chwycić go za rękę i
biec przez niepewne tym podwojonym tempem,
być wzajemnie swoim szczęściem, codziennie
|
|
 |
|
tysiąc, milion milionów, bilion bilionów, nieskończoność kochaj mnie, jeszcze dalej niż do tej pory ustalono
|
|
 |
|
"chciałbym móc wejść do Twoich myśli, potem wyjść i spytać co naprawdę myślisz"
|
|
 |
|
szczęśliwym być, siedzieć z Tobą w domu i pierdolić syf :)
|
|
 |
|
wracam do tamtych dni, no i znowu mam ubaw ten mój spokój, to przede wszystkim Twoja zasługa no i spluwam na przeszłość, bo jak wiesz mam swój powód
|
|
 |
|
rzeczywiste barwy dostrzegam częściej, pewne stały się przezroczyste jak powietrze
|
|
 |
|
chcę wplątać palce w Twoje włosy znaleźć wgłębienie w szyi gdzie stłumionym szeptem serce zaprzecza ustom
|
|
 |
|
it’s funny how memories don’t leave like people do
|
|
 |
|
przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia, gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia
|
|
|
|