 |
|
Mówisz coś, że to nie tak, że Tobie brak jest czegoś, czego nie wiem
Rozmawiamy rzadziej, częściej to milczenie
Wreszcie krzyczysz coś o niczym, co naprawdę ma znaczenie
|
|
 |
|
Nic nie mówisz znów, ja milczę też, ale oboje
Mówimy "chyba chcę, lecz wybacz, wiesz, trochę się boję"
|
|
 |
|
Pamiętam złość mojej mamy, miała dość mnie
Nie tylko ona, w szkole tez było podobnie
|
|
 |
|
To dziwne myśleć o kimś kogo nawet się nie zna.
|
|
 |
|
Jakże trudno uśmiechać się znowu
Do zieleni, do wiosny, do słońca
|
|
 |
|
bym gotowy był na zmiany bo oboje jesteśmy spragnieni
takich przeżyć żeby razem się odbić od ziemi i dojść jeszcze dalej wyżej niż nas ograniczył Zenit
dziś nie widzę sensu naprawdę i nie umiem nie stać w miejscu już nigdy nie będzie jak dawniej
|
|
 |
|
pojawił się problem
Sam już nie wiesz, on ciebie czy to ty go zawiodłeś
Poszło o jakieś drobne i skończyło się sporem
Tak czy siak, obie strony uniosły się honorem
|
|
 |
|
"proba ogniowa" placz i tysiące przemyśleń. < 3
|
|
 |
|
nastaje wieczór. z nieba znika słońce, pojawia się księżyc. a ja wciąż myślę o tym co było. nie potrafię sobie wybaczyć, że pozwoliłam sobie na to wszystko. powinnam zaprotestować, ale nie miałam na tyle siły.
|
|
 |
|
i czasami jest mi bardzo zimno, bardzo smutno i nie ma nikogo kto chciałby zmienić moje łzy na uśmiech, ale to nic.
|
|
 |
|
Mieć miliony na koncie, wszystko poskładać w całość,
Żeby wrogów z zazdrości to zwyczajnie skręcało
|
|
 |
|
“Miałem za dużo wiary w was, choć nie
żałuję nic, to wolę być sam
Już nie chcę liczyć strat”
|
|
|
|