 |
|
Może nie był Bogiem wersów ale miał szczere intencje, dziś na podium, kondukt wieńców, przemierza z nim przez arterie, wystarczył mu jeden bit, aby zachwiać rzeczywistość, na jego pogrzebie grali Greyn od Noona który mówił za to wszystko, przemierzali w deszczu moknąc patrzyli na jego trumnę, było na niej napisane 'w waszych sercach nigdy nie umrę', i gdy schodził piętro niżej aby zostać przysypanym, wszyscy których w życiu spotkał, wspominali jego plany, każdy z nich płakał wylewnie, ukrywając swe łzy w deszczu, a ci najbardziej zawzięci klękali oddając cześć mu, to był zwykły chłopak, niby zwykły jednak wyjątkowy, każdy kto poznał go bliżej, nie mógł się bez niego obyć, ale umarł w świadomości że jest gotów aby zginąć, bo ten czas który go leczył, dawno na dobre przeminął, czas na niekorzyść złorzeczył, aby chwilę tę przewinąć, to co po nim dziś zostało to ból i cierpienie, miłość... //kapee
|
|
 |
|
Kiedyś zdawało się odczuwać to samo, teraz czuję to ja, więc czemu mi to robisz, po co cierpimy po razy dwa? //kapee adasdasdasdadasd
|
|
 |
|
Uważaj jak tańczysz, bo życiowy parkiet bywa śliski... //TPWC
|
|
 |
|
To kuje w serce mnie fest bo, nie wiem czy to serce jest do końca moje na pewno... //Shot - Nie powiem ci
|
|
 |
|
Wspomnienia zabierze wiatr, chwile ulotne, myśli porwie w ten kadr, choć zdjęcia zrobione z uczuć, toną tak nieprzytomnie, jak liść rzucony przez wiatr, na taflę tych wspomnień... //kapee
|
|
 |
|
Mądrości bez pokrycia, wypisywane na kartce, czy w periodykach, pisane w księgach, czy kronikach, znaczą tyle co nic w porównaniu do uczuć, bo to ich a nie słów, nie da się opisać... //kapee
|
|
 |
|
Ja i buch kontra świat,w świecie z buchem chcę być zawsze, bo kiedy spalam splifta innaczej na życie patrzę, nie chcę ukojenia, chcę po prostu myśli zatrzeć, bo boli mnie to że nie mogłem mieć przy sobie tego co masz, ej, kiedyś blask w tych oczach, dzisiaj rozpacz smutek, czy tak być musiało, czy to życia uboczny skutek, nie wiem, dziś spalam te zmartwienia zawinięte w bibułce, choć kiedyś zwinął bym dwa, i spalił je z kimś na spółkę, ale kiedyś to nie dziś, dzisiaj, na starcie przeszłość, bo jutro obudzi we mnie znów tą zimną kurewską rzewność, uciekam od przeszłości, nawet pewno mam tą niepewność, i choć łamię na tym kości, to wciąż niechciane jest ze mną, mieć świadomość że już nic w nas nie będzie tu trwało wieczność, i by żyć, trzeba trwać, tworząc jebaną jedność, to od razu w nas umiera, instynkt i ta długowieczność, bo nawzajem zabijamy swe marzenia mając w sobie obojętność, najlepiej jest tłumaczyć sobie że jest dobrze, żyć w zakłamaniu, i dławić katować uczucia słów ostrzem,
|
|
 |
|
najpierw mówić, że lepiej znać prawdę, a potem kłamać, aby patrzeć z bezsilnością jak nie zagaja się rana, i mieć na to wyjebane, bo po co się kimś przejmować, lepiej żyć teraźniejszością i w jej kokonie się chować, może kiedyś ludzie zrozumią że ranić siebie nie warto, bo przybytek i ten hajs, nie są szczęściem a jego atrapą, ale dziś, dalej w tym brniemy zabijając czyjeś uczucia, może kiedyś, lepsze jutro do naszych drzwi tu zapuka.. nagrałem 13 tracków, lecz nie usłyszy ich nikt, poszło w kurwę, jeśli nie ma nic, dźwięk bez tego nie może żyć... //kapee...
|
|
|
|