 |
|
siedziała nad jego grobem. łzy wylewały się strumieniami, rozmazując staranny makijaż. ubrana w letnią sukienkę, którą on tak bardzo lubił. jeszcze tak nie dawno siadała mu na kolanach, przytulała i spędzała wolny czas w jego towarzystwie. a dziś pozostała pamięć o nim, zdjęcie w ramce na biurku i jego telefon w jej dłoniach. dzień który próbuje wymazać z pamięci był najgorszy w jej życiu. dla każdego taki by był. bo w końcu jak można nazwać dzień stracenia bliskiej osoby przez nieszczęśliwy wypadek. //cukierkowataa
|
|
 |
|
twoje tęczówki paraliżują wszystkie moje zmysły. //cukierkowataa
|
|
 |
|
całowanie wyrażane emotikonami na gg. :* //cukierkowataa
|
|
 |
|
już nic nie da się wyjaśnić, zmienić. uśmiech przez łzy tu niczego nie zmieni.
|
|
 |
|
Bo wiem jak to boli kiedy tracisz coś, na czym ci naprawdę zależy...
|
|
 |
|
.tęsknie choć nie wiem za czym. przecież nigdy nie poczułam jak pachniesz, jak całujesz, nie wiem co lubisz i ile masz wzrostu. wyobrażam sobie Ciebie jak siedzisz ze mną na ławce i prze wszystkich całujesz i mówisz, że kochasz.
|
|
 |
|
W tym czego szukam nie ma nic prócz rozczarowania .
|
|
 |
|
odszedł tak po prostu. zostawił ją samą w tym trudnym czasie. wiedział jak cierpi z powodu utracenia siostry. wiedział ile kosztuje ją wymuszony uśmiech każdego dnia. był świadomy jak bardzo go potrzebuje. całe życie runęło jak domek z kart. widział ile łez uroniła ze swoich błękitnych oczu. została sama. nadzieja na przywrócenie normalności prysła. powrócił smutek i samotność. ból w klatce piersiowej, który się z każdą chwilą nasilał był co raz gorszy. krzyczała z bezsilności. wszystkie plany na przyszłość zniknęły. odeszły razem z nim. marzyła o śmierci. chciała zasnąć i nigdy się nie obudzić. a on odszedł w miesiąc po pogrzebie najważniejszej osoby w jej życiu. //cukierkowataa
|
|
 |
|
pociągnął ostatni raz, po czym zgasił peta w popielniczce. dopił whiskey jednym tchem, wstał i udał sie w stronę drzwi. wychodząc dodał ' nie umiem kochać, przepraszam ' , po czym zabrał kurtkę z wieszaka i wyszedł, zamykając bez pytania pewnien rozdział mojego życia.
|
|
 |
|
Dziś piję za Ciebie : za twoją obojętność, ból zadawany każdego dnia, ten cholernie uwodzicielski uśmiech i nic nie znaczące spojrzenia. Twoje zdrowie.
|
|
 |
|
Przyjdź. Opowiem Ci jak bardzo boli Twoja nieobecność.
|
|
 |
|
nie da się wytłumaczyć czegoś czego samemu nie jest w stanie się pojąć.
|
|
|
|