 |
|
Spójrz na księżyc. On był świadkiem naszej miłości, a teraz, milcząc, błaga nas, byśmy zaprzestali kłótni. / fadetoblack
|
|
 |
|
"Jeśli śmierć jest odpowiedzą na zagadki miłości to wykrwaw się, moja kochana, przy muzyce marzeń." HIM - Bleed Well
|
|
 |
|
Jak zwykle wszystko robię na ostatnią chwilę. Zawsze zdążę i właśnie wtedy wychodzi to najlepiej. Tylko z miłością tak nie potrafię. Na miłość potrzeba czasu, tak mówią. Żałuję, że nie idzie przyspieszyctego procesu. Być może wtedy kojarzyłabym to słowo jedynie z pozytywnymi odczuciami. / fadetoblack
|
|
 |
|
Jeśli nazwiesz mnie egoistką pamiętaj że jestem w stanie zniknąć z tego świata raz na zawsze, a teraz wbij sobie to do głowy że tego nie zrobię. Bo mimo wad kocham ludzi którzy mnie otaczają i cierpię razem z nimi , płaczemy w duecie , śmiejemy się aż do śmierci , kochana przyjaciółko przyznaj że czasami lepiej się bawiłaś ze mną niż z tymi kurwami obrabiając mi dupe .
|
|
 |
|
Widzę Jego grób i czuję, że nie dociera do mnie to, co się naprawdę stało. Czekam, aż ktoś mnie uszczypnie, powie, że to był jeden z Jego głupich żartów, które ani trochę mnie nie bawią. Następnie zobaczę Jego z bukietem kwiatów w ręku dla mnie na przeprosiny i wszystko będzie jak dawniej. Ale teraz to ja trzymam kwiaty dla Niego i szepcząc, przepraszam za krzywdy, które mu wyrządziłam; za rany, które mu zadałam. Tyle tylko, że po moich przeprosinach On nie wstanie z martwych i nic nie wróci na swoje miejsce, bo Jego miejsce już na zawsze pozostanie puste. / fadetoblack
|
|
 |
|
Takie zimne oczy, lodowato zielone spojrzenie, ciemne włosy i niesamowite wargi, zapach papierosów, on i godziny wspólnie z nim spędzone i byłoby dobrze, gdyby nie te głosy w mojej głowie, mówiące że to nie jego ręce powinnam teraz czuć na biodrach.
|
|
 |
|
Najmocniej i najprawdziwiej kochałam tylko jego, pozostałych mogę uwielbiać, może w jakimś stopniu kochać, a przede wszystkim mogę udawać że do nich należę, ale to już nigdy, nigdy nie będzie to samo.
|
|
 |
|
Ludzie mogą myśleć cokolwiek, zawistni,zazdrośni, znowu będą gadać, że nie powinniśmy być razem, że nie jesteśmy dla siebie, po tym jak usłyszą mój płacz i naszą kłótnie w parku, po tym jak nazwę Cię skurwielem, po setce wyrazów wykrzyczanych sobie prosto w twarz, oni nie wiedzą, nie mają pojęcia, nie zdają sobie sprawy z tego, jak wariujemy na swoim punkcie, jak niewyobrażany sobie życia bez siebie, jak z podkulonymi ogonami i spuszczonym wzrokiem, stęsknieni, zawsze do siebie wracamy.
|
|
|
|