 |
|
CZ 2 / zachowuję się jak szmata okazując najpierw swoje zainteresowanie a później całkowitą obojętność. I nie chcę tego robić, źle mi z tym
kurewsko,ale nie potrafię już inaczej.Wypaliłam się , on mnie wypalił.Zabił we mnie zdolność do kochania. Zostawił
mnie samą ,całkowicie pustą , wybrakowaną / nacpanaaa
|
|
 |
|
Przez ten rok nauczyłam się, że nie należy wierzyć dniu jutrzejszemu... nigdy nie wiadomo co się wydarzy, dzisiaj możemy być uśmiechnięci by jutro stanąć przed lustrem ze łzami w oczach opłakując śmierć bliskiej osoby... Stałam się cieniem siebie samej...
|
|
 |
|
Śmierć bliskiej osoby boli. Ta świadomość że roześmiana, rozpromieniona twarz, którą widywaliśmy codziennie, zgasła. Świadomość że bliskość osoby, która dawała Ci tyle ciepła i siły, tak po prostu znikła.
|
|
 |
|
Minęły miesiące, a ja ciągle liczę na to, że on tu przyjdzie i z tym swoim figlarnym uśmieszkiem i znów powie mi "trzymaj się"...
|
|
 |
|
Na razie porzucasz ją w łóżku z durnym wnioskiem o jej humorach, których nie kminisz, wyłączając telefon, znikając poza jej zasięg. To dopiero początek. Z czasem zaczniesz ją opuszczać na środku miasta, może nawet ulicy, może zalaną do nieprzytomności, może zapłakaną, zapewne bezbronną i maksymalnie pogubioną. Powie coś, czego nie pojmiesz i puścisz jej dłoń, i zostawisz ją z tym wszystkim samą. To jest to twoje uczucie? I nie tłumacz się, tylko słuchaj - nie zrozumiesz jej. Nigdy nie ogarniesz, co naprawdę zalega na dnie kobiecego serca. Będzie na ciebie krzyczała, a ty musisz się wsłuchać, bo w tym krzyku będzie miłość, psychopatyczna, pogubiona. Nieidealna - jak każda.
|
|
 |
|
Miałem te myśli, ale nie miałem odwagi
Żeby skończyć jak Magik i się zabić. /huczuhucz.
|
|
 |
|
po prostu jest mi przykro ,że to wszystko co kiedyś było ważne ,dziś już nie ma znaczenia.
|
|
 |
|
jeśli myślisz, że jest choć cień szansy, to spróbuj.
|
|
 |
|
Jesienna depresja na przemian z wybuchami euforii, najgorzej.
|
|
 |
|
Nie ma pewności jak to się skończy, ale zaczęło się od pocałunku .
|
|
 |
|
będziesz
się
ze mnie
spowiadał.
|
|
 |
|
I wszystko było wspaniale, bo przecież u każdego „wspaniale” wygląda mniej więcej tak samo.
|
|
|
|