 |
|
` Przechodzę obok Ciebie i nie mogę powstrzymać się przed spojrzeniem w Twoją stronę. Nawet nie wiesz jak się cieszę, gdy je czasem odwzajemnisz.
|
|
 |
|
zatłoczony autobus . nagle wśród ludzi napotyka się na znajomą jej twarz . zaciska wargi, zamyka oczy a jej główną myślą jest 'opanowanie łez' . tak bardzo pochłonięta tą czynnością nie zauważyła nawet jak stanął koło niej z chusteczką. stanął i przeprosił za wszystko ... a ona mu wybaczyła .
|
|
 |
|
nie potrzebuję romantycznych kolacji. możesz wziąć reklamówkę z piwem i worek truskawek. możesz jak zwykle pachnieć nikotynowym dymem. to nieważne.
|
|
 |
|
marzenia milordzie, liczą się najbardziej.
|
|
 |
|
może nadszedł ten moment, aby usiąść na przeciwko siebie i przeprosić za wszystko?
|
|
 |
|
- Mamo, dlaczego moja kuzynka nazywa się Róża? - Ponieważ ciocia lubi kwiaty. - Aha, a ty mamo co lubisz? - Wacuś, przestań zadawać głupie pytania.
|
|
 |
|
Kiedyś niewątpliwie zmądrzeję , ale jeszcze nie pora na takie wybryki .
|
|
 |
|
wnikał w detale. co mnie irytowało, wiele po mnie poprawiał, coś ulepszał. denerwował się chociażby, kiedy nie miał odpowiedniego papieru do zapakowania prezentu. wyblaknięte kolory, czy pomidor źle ułożony na serze żółtym, były jedynie początkiem Jego obsesji. wkrótce uznał, że Jego wygląd, ubrania, pokój czy czas, nie zasługują na mnie. zniknął, żegnając mnie pocałunkiem perfekcyjnie złożonym na policzku.
|
|
 |
|
zakładał, że zacznę coś odszczekiwać, rzucać się, może zacisnę pięść i histerycznie walnę Go w ramię, kiedy powie mi o tym wszystkim, co zrobił. ale stałam, patrzyłam na Niego, spokojnie oddychałam, a w końcu, choć może powinnam wybuchnąć płaczem czy cokolwiek żałosnego, uśmiechnęłam się. - ogarniasz? właśnie powiedziałem, że Cię zdradziłem. - przełknęłam ślinę, by w końcu się odezwać. - dawno? - posłał mi zdziwione spojrzenie, tak jakby zamiast tego oczekiwał pytania o to z kim. podał okoliczności, dzień. Jego źrenice rozszerzyły się jeszcze bardziej, gdy stając na palcach lekko Go pocałowałam. - brawo, kochanie, 1:1. nawiasem, niepozorni Ci Twoi znajomi. konkretni. - gdybym Go nie znała nie zauważyłabym jak pod podejrzeniami zmieniającymi się teraz w fakty, zgina się wewnętrznie z bólu. Jego oczy były kiepskie w udawaniu.
|
|
 |
|
bez słowa patrzyłam na Jej mokre rękawy, którymi skrupulatnie co kilka sekund ocierała zapłakane oczy, wygłaszając monolog o tym, jak był cudowny. nie musiałam słuchać. co wieczór w głowie odtwarzałam sobie to wszystko, co teraz mówiła, lecz ze mną w roli głównej obok Niego - całowanie w czubek nosa, wyuzdane pomruki, sprośne żarty, najlepsze pocałunki, dłonie omamiające moje ciało, gryzienie warg i płatku uszu. och ironio, najgorsze było to, że wcale nie odczuwałam żalu patrząc na tą dziewczynę - jedynie radość, że nie wyszła ze związku z Nim z lepszym bilansem, aniżeli ja.
|
|
 |
|
gdybym nie potknęła się o krawężnik, nie rzuciła jakiegoś przekleństwa pod nosem, nie zaczęła szukać papierosów w torbie, z zupełną nieuwagą, czy zauważyłabym Cię, i czy Ty również zatrzymałbyś wzrok na moim spojrzeniu? może gdyby nie to roztargnienie, minęlibyśmy się, jak gdyby nigdy nic. nie poprosiłabym Cię o ogień do podpalenia fajki, a Ty zamiast zwyczajnie spełnić tę prośbę, nie zaprosiłbyś mnie na kawę, pewny, że w kawiarni na przeciwko na pewno mają jeszcze jeden wolny stolik, dla nas.
|
|
 |
|
Ona pamięta, że zawsze była Twoją księżniczką, że nigdy nie wiedziałeś różnicy między czarną a białą czekoladą, że zawsze miałeś z nią same problemy i te życzenia, których nigdy nie mogłeś spełnić. Kiedyś byłeś jej prywatnym tatą, dziś wie, że masz serce z lodu. Kiedyś mogła przyjść, przytulić się, pogadać, dziś nawet nie odbierasz telefonu. Czasem zastanawia się kiedy zniknąłeś tak na dobre. Wie tylko tyle, że zostawiłeś ją na środku jej życia, bez słowa. To tak jak byś zostawił ją na placu zabaw z rozsznurowanymi butami. Zawiodłeś.
|
|
|
|