 |
|
dobrowolnie puścił moją rękę. jego spojrzenie mnie paraliżowało. coś znowu było nie tak. dotknął swojego policzka. i powiedział -przykro mi kochanie. musisz sama iść do tego kina. muszę się uczyć.- powtarzałam w myślach jego słowa. -oszalałeś.!-krzyknęłam. -chcesz mnie do grobu wpędzić.- jego wyszczerz mówił sam za siebie. -a mówiłaś, że nie umiem grać.
|
|
 |
|
I co ja bym zrobiła gdybym dalej Ci wierzyła? Chyba nie miałabym innego wyjścia jak wziąć plecak, kosmetyczke i ruszyć przed siebie nie zważając na przeciwności. Wole takie życie niż ciągłe kłamstwo wypowiadane z Twoich ust w które musiałam udawać że wierze i ciągle powtarzać `Tak misiu, wierze Ci jak nikomu innemu. ;|
|
|
 |
|
Czasami chciałabym się po prostu nie obudzić.. Pozostać w pięknym śnie na wieczność, w którym nie ma chamstwa i obłudy..
|
|
 |
|
Uwielbiam grę, w którą ze mną pogrywasz..
|
|
 |
|
-bo ja się boje...-powiedziałam. wtulając twarz w jego szyje. -czego?-zapytał. -tego, ze odejdziesz szukać innego szczęścia.-spojrzał na mnie. -tylko ty jesteś moim szczęściem mała. powiedz mi jak mógłbym odejść...-wyszeptał tuląc mnie do siebie.
|
|
 |
|
-jesteś na mnie zła.? -zapytał kiedy wychodziliśmy z autobusu. -nie jestem zła. przecież nie mam do tego powodów. to, że przez pół drogi gadasz z dziewczynami... normalne...-powiedziałam wpychając w swoje usta kolejną garść chrupek. uśmiechnął się wyraźnie zadowolony. -jesteś zazdrosna.-skwitował. -ja zazdrosna? powaliło cie chyba.- przytulił mnie do siebie. zirytowana wyrwałam się z objęć -jesteś piękna jak się złościsz.-powiedział z zachwytem.-ehm.-odparłam. zaczął się śmiać. -z czego rżysz? do cholery.-krzyknęłam. zahamowałam rękę, w której trzymałam paczkę. z wyraźną ochotę rzucenia czymś w niego. - po raz pierwszy jesteś o mnie zazdrosna. -powiedział rozmyślając. -idiota.-zmierzyłam go wzrokiem. -ale twój.-wyjaśnił. -ale mój.-przytaknęłam.
|
|
 |
|
i co wieczór szukam na ścianie twojego odbicia...
|
|
 |
|
To pierdolone powietrze mnie truje! a wiesz dlaczego? Bo z każdym kolejnym oddechem uświadamiam sobie, że Ty też z niego korzystasz..
|
|
 |
|
A dzisiaj znowu ta pojebana myśl, że mogłabym do Ciebie wrócić pomimo tego co mi zrobiłeś.. Dlaczego moje serce jest tak beznadziejne że nie potrafi uszanować mojej dumy!
|
|
|
|