 |
|
Zadzwoń do mnie, jak dojdziesz ... do siebie.
|
|
 |
|
Staliśmy zziębnięci na środku ulicy, obejmując się wzajemnie. Strumień płynącej wody zagłuszał dźwięk naszych serc, zimnych od wieczornego mrozu. Odsunęłam się od Niego na milimetr i spojrzałam ku górze, gdzie niebo, które przepełnione było malutkimi, białymi punkcikami, rzucało na nas cień Księżyca. Uśmiechnęłam się i zapytałam nieśmiało : - Kochanie ? Chciałabyś mieć taka jedną gwiazdkę ? Przyciągnął mnie do siebie i muskając mój policzek, wyszeptał cichutko : - Ja już jedną mam. Ciebie. ♥ / idzysrlz.
|
|
 |
|
Weszliśmy do klubu, w którym poza dymem papierosowym unoszącym się w powietrzu, nie było widać nic. Tłumy ludzi rozchodzące się po kątach klubu i alkohol porozlewany na parkiecie lepiący się do podeszwy butów. - Co to kurwa jest ?! Gdzie Ty mnie przyprowadziłeś ?! - krzyknęłam oburzona. - Spokojnie, kochanie, to jest jeden z najlepszych klubów. - odpowiedział. - Haha, chyba w Twoich snach ! Wychodzę stąd ! - burknęłam. - Nie, poczekaj ! Patrz, tam jest mój kumpel ze swoją nową laską. - mówił. - No i co ? - zapytałam. - Chodź, przywitamy się. - Podeszliśmy do jednego ze stolików i zaczęliśmy witać się z kumplami. Obok jednego z nich siedziała dziewczyna. Spojrzała na mnie znacząco. Podałam Jej rękę, na przywitanie, a Ona wyciągając do mnie dłoń, zapytała : To Twój ? - Jak widać. - odpowiedziałam. Przyciągnęła mnie do siebie i szepnęła na ucho : Mnie też tu kiedyś przyprowadzał. / idzysrlz.
|
|
 |
|
gdzie się dwoje kocha, trzeci nie ma czego szukać.
|
|
 |
|
Mam doła jak kanion Kolorado.
|
|
 |
|
Ciekawe, dlaczego tak często wstydzimy się uczuć.
|
|
 |
|
powiedz mi jak wiele straconych dni jeszcze przed nami ? jak wiele łez popłynie po naszych policzkach ? jak długo goić się będą nowe rany i jak wielu ludzi już odrzucamy . | choohe .
|
|
 |
|
zacznijmy od nowa , tak jakbyśmy zapisywali pierwszą stronę w nowym zeszycie ♥ | choohe .
|
|
 |
|
życie potrafi wymyślać zjebane scenariusze . | choohe .
|
|
 |
|
Teraz, absolutnie wszystko jest możliwe w tym pojebanym świecie. /absinth
|
|
 |
|
uprzedzałam go, że pierwszy papieros wciągnie. mówiłam, że pierwszy łyk wódki następnym razem sobie nie odmówi. ostrzegałam, że każda kreska z czasem zacznie go zabijać. zastrzegałam, że każda kolejno zaliczona panienka w efekcie stanie się już rutyną. informowałam, że ciągłe życie bez stresu kiedyś się skończy. ale on nie słuchał. powtarzał tylko, że z życia trzeba wyciskać najwięcej, tyle ile się da. bo nasze istanienie jest zabawą, nad którą panuje Bóg, mniej więcej tak, jak my kierujemy życiem naszych simsów. [ yezoo ]
|
|
|
|