 |
|
Rano płakałam.
Wstałam o 4:30 jak zawsze, postawiłam wodę na kawę i nagle grunt pod moimi stopami zaczął pękać. Czułam jak ciężar winy wypełnia mnie, mieszając się z powietrzem. Z każdym wydechem było we mnie mniej życia. Byłam pewna, że dziś nie mogę nigdzie wyjść, że nie mam na tyle odwagi, żeby na siebie spojrzeć, nie myśląc nawet o tym, że mogłabym z kimś porozmawiać. Wiedziałam, że teraz nie dam rady, że wobec tego całego syfu jestem bezsilna. Później już tylko spadłam z hukiem, a moje szklane oczy uroniły pierwszą łzę. Za nią, poleciał cały strumień cierpienia, które szukało ujścia.
W szybie zobaczyłam zapadnietą, całkowicie styraną, okrutnie bladą twarz, a w niej oczy które za bardzo dosadnie ukazywały cierpienie...
Nie potrafie niczego ułożyć. Pojawiły się już te chwile, w których tabletki są zbyt blisko mnie.
Chyba sama już czekam, aż w końcu zrobię niewybaczalne.
Tak zwyczajnie, z braku sił do walki.
|
|
 |
|
Hmmm, dziś tak mi daleko do wszystkiego. Jest tak pusto. Tak, jakbym nie chciała już tego wszystkiego. A jeszcze godzinę temu miałam plan. Teraz bez sensu rozważam za i przeciw. Nie umiem przestać, zatrzymać się. Myśli po prostu się kłębią, nie dają spokoju...
|
|
 |
|
Po raz kolejny
Zakochałam się w czekoladowych oczach...
I znów...
Po raz kolejny
Poczułam smak tych ust...
I znów...
Po raz kolejny
Wierze w życie.
|
|
 |
|
Kiedy minął ten czas? Wczoraj byłam sobą, dziś już jestem kukłą.
|
|
 |
|
Tęsknie za tym głosem , za każdym z osobna wyjątkowym słowem , nawet jeśli nie miało ono znaczenia , tęsknie za tym poczuciem humoru , bo tylko to potrafiło wszystko zmienić. Tęsknie za Twoją uczuciowością.
Codzienność z Tobą była moim marzeniem...
|
|
 |
|
Do czasu. Do momentu, w którym znów zaliczyłam glebę. Od tamtego czasu każdy następny dzień stawał się bardziej smutny i bezsensowny, a ja zaczęłam czuć, że przestaje nad sobą panować i powoli odchodzę od siebie i rzeczywistości...
Wiedziałam, jak jest. Bałam się, cholernie się bałam.
a dziś? Dziś to następny dzień w ciągu, a ja kombinuje hajs, żeby wykonać telefon zbawienia.
|
|
 |
|
A może to odpowiedni czas, żeby zacząć działać? Może starczy tego letargu...
Może trzeba się w końcu porządnie zastanowić, czego się chce.
|
|
 |
|
Szkoda, że nie wiesz jak cholernie mi zależy. Szkoda, że nie widzisz mojego strachu przed utratą Ciebie. Wiesz jak się wstydzę swojej przeszłości? Wiesz jak opłakuję wszystkie serca, które zraniłam? Szkoda, że nie mogę rozdrapać mojej klatki piersiowej i pokazać jak szczere są moje uczucia./esperer
|
|
 |
|
Najpiękniejsze było to, kiedy powiedziałeś, że nie pozwolisz mi odejść, że za bardzo mnie kochasz...
Bardzo mnie to podniosło...
|
|
 |
|
Dzisiaj wiem, że to już koniec.
|
|
 |
|
Chciałem, tak bardzo chciałem być dla Ciebie kimś ważnym, a nawet tego nie potrafiłem zrobić. Nie umiałem otrzeć Twych łez, kiedy przyszłaś do mnie cała zapłakana, potrafiłem tylko stać i patrzeć jak kolejna dotyka Twych ciepłych ust. Nie umiałem Cię przytulić kiedy patrzyłaś mi prosto w oczy i błagałaś o ten gest, po prostu się uśmiechałem jak kretyn, który patrzy na ósmy cud świata. Teraz nie ma Ciebie obok i nie dziwie się, że tak wlaśnie postąpiłaś. Zasłużyłem na to co najgorsze bo zbyt późno zrozumiałem, że milość daje mi siłę i tylko przy Tobie jest ona odczuwalna. Tylko gdy niby przypadkiem ocierałaś dłonią o moją dłoń czułem, że ten dotyk chcę czuć każdego ranka do końca mego życia. Teraz łapię Cię wypomnieniami, lecz co będzie jeśli one wyblakną jak moje serce bez Twej miłości?/mr.lonely
|
|
|
|