 |
|
blade, pachnące tytoniem wargi, trzydniowy zarost, włosy w uroczym nieładzie, cudownie patrzące tęczówki. cholernie za Tobą tęsknię.
|
|
 |
|
wyrzuciłam koc, zdjęłam firanki, wyprałam dywan, otworzyłam okna na oścież, na każdej półce poustawiałam zapalone, zapachowe świeczki. wszystko na nic. wciąż go czuję.
|
|
 |
|
był kimś więcej niż mężczyzną mojego życia. był moim całym światem.
|
|
 |
|
- ranisz mnie. – wyszeptała. – idź do swojego najlepszego przyjaciela, on na pewno Cię nie zrani. – odparł głosem pełnym ironii i zazdrości. wstając bez słowa, poszła w przeciwnym kierunku. zrobiła kilkanaście kroków. po chwili się zawróciła. łzy wydrążały na jej policzkach mokre korytarze. wycierając rękawem dużego swetra kolejne krople, zatrzymała się metr przed nim. – wiesz, przyjacielu? jest mi cholernie ciężko. tak mocno go kocham. a on coraz częściej rani moje serce. – powiedziała na jednym oddechu, patrząc mu głęboko w oczy. – nie martw się, porozmawiam z nim. nie pozwolę Cię dłużej krzywdzić, przyjaciółko. – pocałował ją w czubek głowy, chowając ją w swoich ogromnych ramionach.
|
|
 |
|
plama po wylanej wódce, rozsypana sól, kamienie, chmury. wszystko układa się w jego inicjały.
|
|
 |
|
zastanawia mnie, czy każdej mówiłeś to, co mnie?
|
|
 |
|
co zostało z naszego ostatniego spotkania? dwa puste krzesła i zimny stolik.
|
|
 |
|
żyję z nadzieją, ze jest na świecie ta para oczu, których nigdy nie zapomnę.
|
|
 |
|
najbardziej. najmocniej. najczulej. najgoręcej.
|
|
 |
|
modna sukienka nie uczyni z Ciebie królowej.
|
|
 |
|
najciekawsze scenariusze Twojego życia, rodzą się nocą.
|
|
|
|