 |
Chwilowo jestem zajęta ogarnianiem burdelu jaki zrobił się w moim życiu .
|
|
 |
Czasem trzeba po prostu pogodzić się z przeszłością i zapominając o niej zacząć żyć od nowa .
|
|
 |
Nieważne, co mówili. Byłeś ważniejszy od słów.
|
|
 |
Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo go kocham. Był kimś więcej niż tylko kolegą, ale także dobrym przyjacielem. Nie wiedziałam jak bardzo ważną mi osobę mam obok siebie. Nie doceniałam go za to co mówił, lecz za to co czynił. Pomagał mi we wszystkich problemach. Był cząstką mnie. Lecz wszystko prysło, cała bajka się skończyła. Straciłam go. Poczułam ogromny ból, rozwalał mnie od środka. Kawałek po kawałku. Próbowali go reanimować, ale tak po prostu odszedł. Bez żadnego pożegnania, po prostu. Bóg mi go zabrał, bo sam go potrzebował. Był wyjątkowy, jedyny i niepowtarzalny.
|
|
 |
Nie odchodź teraz, kiedy jesteś dla mnie wszystkim.
|
|
 |
To zawsze przychodzi tak zupełnie niespodziewanie. Wmawiasz sobie, że na pewno się nie zakochasz i orientujesz się nagle, że wpadłaś po uszy i chyba już za późno. Potem pewnie będziesz cierpieć, bo to miłość bez wzajemności, prawda? Zostanie Ci parę wspomnień i jego śmiech gdy mówiłaś coś, nawet zupełnie niezabawnego, a on się śmiał, żeby sprawić Ci przyjemność, potem nazywał kretynką, Ty jego biłaś po głowie i ganialiście się w deszczu. I zostaje Ci tylko tyle i już jest za późno na wmawianie sobie “nie zakocham się w nim”.
|
|
 |
Czasami mam ochotę odejść. Tak po prostu wyjść i zatrzasnać drzwi. Odejść i zapomnieć. Ale coś tu mnie trzyma. Oprócz grawitacji chyba nie ma już nic. Zdarzają się dni , w których jestem szczęśliwa i uśmiecham się nawet do ściany . Ale czasami chcę zniknąć. Czuję się wtedy niewidoczna , jak status na Gadu-Gadu. W momencie , gdy chcę zniknąć , zawsze szukam kogoś , kto przemówi mi do rozsądku i powie Stój , Uspokoj się !. Takich osób jest bardzo mało, ale są. Nałogowo szukam szczęścia, ale ono ciągle ucieka . Próbowałam je gonić , złapać . Ale Ono szybko biegnie. Próbuję nie oglądać się w przeszłość , nie wracać do wspomnień z przeszłości . Teraźniejszość staję się dla mnie okrutna , a przyszłość tak strasznie boli .
|
|
 |
Wyciągnęła z plecaka wódke i wspominając chwile spędzone z nim upijała się..Wzięła w garść opakowanie tabletek nasennych i połykając po kilka popijała alkoholem..Robiła się coraz bardziej senna i jeszcze wyjęła z plecaka żyletke.Rozpakowała ją i przyłożyła do ręki.Trzęsąc się przydusiła ją mocno i pociągnęła wzdłuż.,po czym mdlejąc osunęła się na ziemie.Nie było już odwrotu..Po woli odchodziła w strone światła…Jednak Bóg nadal walczył o jej życie..Dochodziła Późna godzina,była nieprzytomna,ale jeszcze oddychała.Oddech był coraz słabszy i z każdą minutą ustawał..Już nic nie czuła,czekała na przejście w krainę umarłych….
|
|
 |
Przychodzą takie wieczory jak ten. Zmywasz czerwony lakier z paznokci, pijesz kakao, poprawiasz włosy, słuchasz Jamesa Blunta. Czujesz w sobie dojrzałość, siłę, namiętność, odwagę. Przychodzi świt i jesteś zwykłym dzieckiem.
|
|
 |
Czasem poprostu trzeba wziąść duży haust powietrza , i mieć wyjebane na wszystko.
|
|
 |
Było coś po 2 w nocy. Skulona siedziałam na parapecie okna, a silny wiatr rozwiewał pukiel moich włosów. Moje dłonie mocno ściskały kostki, a usta przylegały do kolan. Policzki nasiąknęły gorzkimi łzami, a oczy szczypały mnie od drobinek tuszu, który przedostał się do spojówki. I właśnie w tamtym momencie nie zależało mi na niczym, dosłownie wszystko miałam gdzieś. nie obchodziło mnie co się ze mną stanie. Wtedy miałam ochotę zniknąć z tąd na zawsze, przestać czuć ten cholerny ból w klatce piersiowej, który z każdą minutą było silniejszy.
|
|
 |
Wróciłam wtedy o północy, a w mojej krwi rozpływał się alkohol. Ubranie przesiąknięte było łzami, a wodoodporny tusz za kilkadziesiąt złotych znów okazał się zwykłym badziewiem. Wspinałam się po schodach, używając ostatków sił, a kiedy byłam już na górze z hukiem otworzyłam drzwi pokoju i wpadłam do niego wprost na łózko. Mama czekała w kuchni, usłyszałam jej głos. Wołała mnie po imieniu, którego rozumiałam tylko połowę, aczkolwiek moja głowa miała inne problemy. Z pretensjami wbiegła do pokoju i wydzierając się na cały głos, opierniczała mnie za alkohol i późny powrót do domu. - Nie krzycz mamo, obudzisz sąsiadów. - Szepnęłam do niej, zakrywając twarz. - Córcia, co się stało? - Teraz w jej głosie widocznie słychać było zmartwienie. - Życie ulotniło się z mego ciała. - Odpowiedziałam nakrywając się kocem. - Słucham?! - Usłyszałam z ust mamy. - Umarłam mamo, umarła moja dusza. Serce wciąż krwawi, a on tam zabawia się z inną.
|
|
|
|