 |
|
i mogę spokojnie napisać tu że cię kocham, bo i tak nie domyślisz się że chodzi o ciebie.
|
|
 |
|
- dziewczyno, twoje serce krwawi! zobacz.. krew płynie strumieniem, coś ty narobiła?! - takie pytania to do tego pana, o tam.
|
|
 |
|
- kochasz go? - tak. - to mu powiedz w końcu! - nie, bo widzisz to jest tak jak z zakupami, widzisz wymarzoną rzecz na wystawie a wiesz że cię na nią nie stać.
|
|
 |
|
i kolejny dzień patrzę na to, jak rozpierdalasz mi życie.. zadowolony?
|
|
 |
|
- policz do trzech i powiedz że go nie kochasz. - raz, dwa.. co jest po dwa? - trzy. - nie, nie powiem tego. będę udawała że nie umiem liczyć.
|
|
 |
|
jak mam cię ignorować skoro sam specjalnie mnie prowokujesz?
|
|
 |
|
- zapomnisz mnie? - prędzej zapomnę jak się oddycha.
|
|
 |
|
i nagle rodzi się ta pieprzona potrzeba żeby z kimś być, bo samemu nie daje się rady.
|
|
 |
|
nie zamierzam wywalić na twarz pół tony pudru i kilograma malinowego błyszczyku, założyć bluzki w której będzie mi widać cycki i pozować do zdjęć z miną kaczki. nigdy nie będę dziewczyną takiego wymiaru, no wybaczcie.
|
|
 |
|
rozmawiałam z przyjaciółką, w pewnej chwili kompletnie odleciałam, znalazłam się w zupełnie innym miejscu. kontakt z rzeczywistością odzyskałam dopiero gdy przyjaciółka zaczęła mi machać ręką przed oczami. - co z tobą? słuchasz mnie w ogóle? - spojrzałam na nią i poczułam, że moje oczy stają się szkliste. - kocham go, tak cholernie go kocham, a wiesz co jest najgorsze? że to wszystko jest bez znaczenia.
|
|
 |
|
obdarował mnie jednym ze swoich najpiękniejszych łobuzerskich uśmiechów, i wtedy zakochałam się w nim kolejny raz.
|
|
 |
|
- boję się. - czego? - tego że już nigdy nie będe szczęśliwa tak jak kiedyś z nim.
|
|
|
|