 |
|
Wiem, jestem słaby, bo nie potrzebuję proszku,
Żeby poczuć się wolnym i popatrzeć na gwiazdozbiór
Nie potrzebuję ciebie, twoich prawd i twoich wniosków
I nie potrzebuję jointów, by odnaleźć się na wosku
|
|
 |
|
to uczucie gdy on robi Ci zajebistą nadzieję.. udaje,że coś do Ciebie czuje,Ty pojebana się zakochujesz,i czekasz na to jebane pytanie.. a on ma Cię gdzieś i kopnie Cię w dupe .
|
|
 |
|
" Odrzuć lęk,na tym polega dojrzałość,stres to słabość,z małych rzeczy czerp dużą radość.."
|
|
 |
|
chciała tylko się przytulić. nie miała ochoty na wielkie uczucie,
nie chciała słyszeć kłamliwego 'kocham', bo już dawno przestała wierzyć facetom.
chciała się tylko najzwyczajniej w świecie przytulić.
|
|
 |
|
wszystko dzieje się zdecydowanie za szybko.
|
|
 |
|
Głodne spojrzenia, odporne na wstyd./ExoticPinkSunx3
|
|
 |
|
Ja przeciwko wrogom, ja przeciwko przyjaciołom. W jakiś sposób wszyscy wydają się być jednym./ExoticPinkSunx3
|
|
 |
|
Chciałabym, żeby padało dzisiaj przez cały dzień. Może będzie to sposób, żeby ból odszedł./ExoticPinkSunx3
|
|
 |
|
nigdy nie posiadałam nic cudowniejszego niż świadomość, zniknięcia z tego brudnego świata. ucieczka i przeniesienie się w najcudowniejsze miejsce na ziemi. w Twoje ramiona, które są moim małym wehikułem, pomagających mi przez chwilę nie istnieć.
|
|
 |
|
i mogła leżeć na zimnej, marmurowej ziemi, cała potargana, umorusana w tuszu do rzęs. zaziębnięta, w sukience, która swoim wyglądem wcale jej nie przypominała. przechodni patrząc z góry, nie zwracali na nią uwagi. przecież w dłoni trzymała woreczek z białym proszkiem, co równoznaczne było z jej furiactwem, roztargnieniem i głupotą. nie zasługująca na krztę współczucia, przeniosła się na inny marmur. równie zimny. perfekcyjnie odsuwając znicze, ułożyła się płycie, układając głowę tuż przed nagrobkiem. wiedziała, że tylko na jego pomoc może liczyć. tylko on jest w stanie, dać jej ciepło, którego nie zaznała nigdy więcej, zaraz po tym, jak wyrwano go z jej objęć, zakopując 5 metrów pod ziemią.
|
|
 |
|
szept jest najbardziej podniecającą formą rozmowy. lubię kiedy szepczesz w moje usta. rozchylone, gotowe i zwarte do konwersacji. mimo sprzeciwów, zapełniające się Twoim oddechem zamiast słowami odpowiedzi.
|
|
 |
|
umierała. umierała chcąc pożegnać ten irracjonalny świat, który wywoływał w niej jedynie skrajne emocje, nazywane płaczem i strachem. na tyle przerażającym, że potrafił skruptulatnie przeszyć ją od środka, pozostawiając abstrakcyjne uczucie. silniejsze od fizycznego bólu. obrzydliwie niszczące jej wnętrze. wyżerające jej wnętrzności w sposób chory, straszny, sprawiający cierpienie równe bólowi całego świata. łączące każdą z łez wylanych na ziemi, każdy krzyk rozpaczy, rozdzierający usta, tłumiący błagania o pomoc, której nikt nie był w stanie, nawet sobie wyimaginować, o jej udzieleniu, chęci udzielenia - nie wspominając. pozostawiona sama sobie, pragnęła śmierci, której nie potrafiła zaznać. która była jedynym racjonalnym rozwiązaniem. ukracającym jej cierpienia. umrzeć jest łatwo, żyć znacznie trudniej.
|
|
|
|